Bożek Tyr powróci do jemielnickiego klasztoru.

Po wielomiesięcznych staraniach ze strony Inicjatywy Społecznej Moreantiqua, projekt odtworzenia zaginionej figurki bożka Tyr z jemielnickiego klasztoru doczekał się szczęśliwego zakończenia. Właśnie otrzymaliśmy pierwsze próbne odlewy w syntetyku. Twórcą tej rekonstrukcji jest gliwicki artysta rzeźbiarz Szymon Malinowski. Podjął się trudnego zadania wykonania rzeźby, której istnienie zachowało się jedynie w formie opisu słownego i dwóch XIX wiecznych rysunków. Mamy nadzieję że obiekt ten stanie się atrakcją lokalnego muzeum w Jemielnicy i wzbudzi ciekawość miłośników historii. Sponsoren przedsięwzięcia jest rodzina Waclawczyk, która powołała do życia Inicjatywę Społeczną Moreantiqua.

Tyr – figurka z brazu , znaleziska z Jemielnicy – ciąg dalszy

Do jednych z ciekawszych informacji dotyczących odnalezienia figurki bożka Tyr, pochodzącego ze zbiorów poklasztornych z Jemielnicy, jest notatka z opracowania Ireny Kaczmarek ,,Silesia Antiqua,, Tom 38, strona od 65 do 68. Dotyczy ona korespondencji związanej z pracami Komisji Zbiorów Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu, prowadzonej przez Johanna Gustava Gottlieba Buschünga. Johann Gustav Gottlieb Buschüng, syn znanego geografa niemieckiego Antona Friedricha Buschünga urodził się 19 września 1783 roku, zmarł 4 maja 1829 r. Znany był jako profesor studiów starożytnych na Uniwersytecie Wrocławskim. W Halle i Erlangen studiował prawo i został zatrudniony w 1806 r. jako aplikant adwokacki w służbie rządu Pruskiego. Oprócz studiów prawniczych był równiez gorliwym oragnizatorem w gromadzeniu i badaniu zabytków literackich niemieckiego średniowiecza. Jego dziełem jest wydanie „Niemieckich wierszy średniowiecza” (1808) i „Planu historii poezji niemieckiej od najwcześniejszych czasów do XVI wieku” (1812) we współautorstwie z Friedrichem von der Hagen, co zapewniło mu honorowe miejsce wśród przedstawicieli filologii niemieckiej i historii literatury. W 1810 roku oficjalnie objął przewodnictwo Generalnej Komisji Sekularyzacyjnej, zajmującej się upaństwowieniem dóbr poklasztornych na Śląsku. Po raz pierwszy pocysterski klasztor w Jemielnicy odwiedził już w1808 roku (a może już w 1806) w trakcie zbierania materiałów do wspomnianego opracowania ,,Niemieckich wierszy średniowiecznych,, w roku 1810, ze względu na jego obowiązki w komisji sekularyzacyjnej odwiedził na Śląsku zlikwidowane klasztory. Chodziło o wyrobienie sobie opinii o zakresie prac przeniesienia do Wrocławia wszystkich materiałow archiwalnych i dzieł sztuki. Wyniki tych działań opublikowano w piśmie: „Fragmenty podróży służbowej przez Śląsk 1810–12” (1813). W Opolu jego bezpośrednim współpracownikiem był niejaki Floegel, z którym kontaktował się listownie. W odpowiedzi na list Buschünga z dnia 13.12.1810 roku, Fleogel informuje go w korespondencji z 22.12.1810 o charakterystyce archiwaliów klasztornych, klasztorów cysterskich w Rudach i Jemielnicy. Kwestia organizacyjna archiwizacji zbiorów w Jemielnicy pojawiają się również w liscie do Buschünga z dnia 11.01.1811 od jego współpracownika Wieschnitza. Miały również miejsce pewne nieporozumienia w administrowaniu dobrami poklasztornymi. Pewnej pikanteri tej sprawie nadaje informacja z notatek Ernsta Morawitzkiego ( informacje własne-archiwum prywatne Karola Mutza) który wspomina iż figurka z Jemielnickiego klasztoru zniknęła na parę miesięcy. Rzekomo miała zostać ukradziona przez jednego z współpracowników zajmujących się transportem artefaktów do Wrocławia. Nawiązując do treści wymiany korespondencji Buschünga z GKS na temat zmian personalnaych, może wnioskować że tak właśnie było. Należy jednak dokładnie przestudiować nie tylko korespondencję Buschünga, ale również doniesienia prasowe oraz periodyki historyczne w których Buschüng i inni naukowcy publikowali swoje prace. Prawdopodobnie w związku z tym incydentem dokonano pewnych zmian personalnych wśród kadry specjalistycznej. Prowadzona korespndencja Buschünga do GKS omawia ten problem. W jednym z listów z dnia 29.01.1811 roku nadesłanym przez Generalną Komisję Sekeularyzacyjną do Buschünga, poruszono temat muzykaliów i dzieł sztuki w klasztorze cysterskim z Jemielnicy. Tam prawdopodobnie jest mowa o odnalezionej figurce bożka Tyr. Dalsze oficjalne wzmianki na temat klasztoru w Jemielnicy odnoszą się do korespondencji Buschünga z 02.06.1811 roku, przesłanej do Spaldinga w sprawie precjozów ze skasowanych klasztorów. Wtedy to musiano po raz kolejny poruszyć temat tego znaleziska. Regulacje dotyczące organizacji zbiorów z poklasztornych archiwow i bibliotek, wypływały wielokrotnie w korespondencji Buschünga z różnymi osobami. Największym osiagnięciem Buschünga to założenie przez niego Akademickiego Muzeum Starożytności Śląskich. W centrum szczególnej uwagi Buschünga były pogańskie znaleziska grobów i artefaktów, które wzbudziły jego największe zainteresowanie i których kolekcję budował ze szczególną gorliwością. Pisząc: „O pogańskich zabytkach Śląska” (1820–24) i „Liściach dla całej śląskiej starożytności” (1820–22), starał się w najszerszych kręgach szerzyć zrozumienie znaczenia tych znalezisk, które w przeszłości uważano jedynie za osobliwości. Utworzono Sląskie Archiwum Wojewódzkie we Wrocławiu, w którym przechowywano wszystkie odnalezione dokumenty. W 1811 r. Buschünga mianowano naczelnym archiwistą. Porządkowanie ogromnej liczby archiwów, mimo że rabowało to jego siły zdrowotne, wciąż pozwalało mu na prowadzanie wielu badań i publikację ich wyników, które rozpowszechniał w szerokich kręgach naukowych. Między innymi publikacja dokumentów klasztoru Leubus, traktatów o starych śląskich pieczęciach, na których sztukę i kulturowe znaczenie historyczne po raz pierwszy uwagę zwrócił właśnie Buschüng. Publikował w różnych czasopismach śląskich, np. (Kronika Mikołaja Pohla, 1813-19) i wiele innych prac świadczących o jego niestrudzonej gorliwości w tej dziedzinie nauki. Założył Stowarzyszenie Historii Śląska, opublikował liczne eseje w Śląskich Pismach Prowincjalnych, które zredagował do końca, po śmierci Streita. Publikował również „Tygodniowe Wiadomości dla Przyjaciół Historii” (1816–1919), a tym samym zinteresował tematem również szeroką publiczność. W 1816 r. habilitował się na Uniwersytecie Wrocławskim a w następnym roku został profesorem nadzwyczajnym, w 1823 r. profesorem zwyczajnym studiów antycznych. Rozpowszechnił nie tylko wszystkie dziedziny starszej niemieckiej historii sztuki i kultury, ale także opublikował liczne prace, takie jak 1817 „O ośmiobocznym kształcie kościołów”, , 1823 „Opis Zamek krzyżacki w Marienburgu ”, 1825„ Starożytności Görlitz ”, 1826„ Grób księcia wrocławskiego Henryka IV, minstrela ”. Studia kulturowo historyczne, które promował poprzez publikację autobiografii Gotza von Berlichingen (1810) i Hansa von Schweinichen (1820–1822), także na temat „Niemieckiego życia, sztuki i wiedzy w średniowieczu” (1818-19) oraz „Rycerzy i Ritterwesen ”(1823), odbiło się szerokim echem w niemickiej literaturze naukowej. Choroba spowodowała, że zrezygnował z pozycji w archiwistyt w 1825 r .Wycofał się z aktywnego życia naukowego celem podreperowania zdrowia, planując długotrwały pobyt w Górach Śląskich. Tam kupił i rozbudował ruiny uroczego Kynsburga w Weistritzthale w 1823 r. Nie był jednak w stanie wzmocnić swojego zdrowia, osłabiony ciężką pracą umarł dnia 4 maja 1829 roku w rumie i świetności. Mimo że niektóre z jego dzieł są już przestarzałe, to dzięki efektowi jego pracy sprzed prawie 190 lat, nikt nie może kwestionować jego zasług, że był pionierem w dziedzinie, historii, archiwistyki i muzealnictwa.


Nasze nazwiska – historia, znaczenie, pochodzenie

Zajmiemy się cyklicznie każdym ciekawszym nazwiskiem zgłoszonym przez internautów, którzy odwiedzą nasz portal. Kontakt info@moreantiqua.com

Artykul ten pragniemy poświęcić onomastyce, nauce pomocniczej historii zajmującej się znaczeniem i badaniem nazw osobowych. Jednym z ciekawszych nazwisk występujących na ziemi strzeleckiej jest nazwisko Szaton. Niektórzy probują wyprowadzić tą nazwę osobową od określenia Szatan. Pisownia tego wyrazu w zależności od krainy i czasu dokonania zapisu wyglądała bardzo różnie. Najwięcej nosicieli takiego nazwiska pochodzi z Holandii i Francji. Prawdopodobnie rozchodzi się o francuskie słowo Chateau, nazwa oznaczająca zabudowania mieszkalne, obronne o charakterze gospodarczym lub też winnicę.

Miecz z Kielczy

Foto pochodzi ze strony Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.
Miecz z Kielczy

Nie mniej interesującym odkryciem jak historia bożka Tyr odnalezionego w jemielnickim stawie, jest przedstawiony w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu, miecz z Kielczy ( pomiedzy IV a V wiekiem przed narodzeniem Chrystusa, okresu epoki brązu) Tak oto opisywany jest w recenzji wystawy jaka miała miejsce w ostatnim czasie w Bytomiu.

,,Wystawa przybliża nieznaną historię jednego z nich, odkrytego przypadkowo wraz z dwoma innymi na wschód od wsi Kielcza, w województwie opolskim, w 1922 lub 1923 roku. Miecz, który w 1929 roku trafił do Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu (wówczas Oberschlesisches Landesmuseum) wraz z fragmentem głowni drugiego okazu, zaginął w wojennej zawierusze. Trzeci zaginął wkrótce po odkryciu. Miecze wykonano z brązu, czyli stopu miedzi, około 1000–800 lat p.n.e. Pod koniec 1944 roku Niemcy ewakuowali z bytomskiej placówki najcenniejsze zbiory archeologiczne. Po zakończeniu wojny, podczas szacowania strat, okazało się, że wśród zaginionych zbiorów są także miecze z Kielczy.

Dopiero w 2014 roku został odnaleziony w Muzeum Powiatowym w Nysie. Z wojennej zawieruchy wyszedł poturbowany – mocno ucierpiały rękojeść i głownia. Wykorzystując przedwojenne zdjęcie z archiwum Muzeum Miejskiego we Wrocławiu, firma The Farm 51 z Gliwic wykonała na zlecenie Muzeum Górnośląskiego komputerową rekonstrukcję miecza. Jest ona prezentowana na wystawie obok oryginalnego, jedynego w swoim rodzaju eksponatu. Cennemu zabytkowi z Kielczy towarzyszą brązowe miecze ze zbiorów archeologicznych Muzeum. Wystawę wzbogacą również wykłady (np. „odkrywcy” miecza, Michała Bugaja z Oddziału Terenowego Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Katowicach), lekcje muzealne i warsztaty dla najmłodszych (jak „Excalibur i jego kompania. Najsławniejsze miecze w historii” w sobotę, 12 maja) podczas Pikniku Archeologicznego i Wakacji z Archeologią,,

Próba rekonstrukcji miecza z Kielczy na podstawie dostepnych materiałów Pfützenreitera, kopia rysunek tego archeologa zamieszczona w opracowaniu ,,Ziemia strzelecka,,

Tekst w cudzyslowie zaporzyczony ze strony Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, dział Archeologia.

Historia znaleziska z Jemielnicy część 3

Projekt modelu bożka Tyr, widok z przodu
Projekt modelu bożka Tyr, widok zboku
Projekt modelu bożka Tyr, widok z tyłu

Miała około 2 i 5/8 Zolla wysokości. Wykonana była ze stopu metalu o złotawej barwie. Początkowo przypuszczano że może być to złoto, jednak po anlizie chemicznej stwierdzono że rozchodzi się o stop cyny i miedzi a więc brąz. Zawieszony w powietrzu i uderzony innym przedmiotem wydawał specyficzny odgłos spiżu. W wielu miejscach postać jest prosta i surowa, jednak w całości robi wrażenie dobrego odlewu. Niektóre partie odlewu wskazują, że artysta który formował tą postać włożył w jej tworzenie wiele delikatności i finezji. Ukazanie postaci w ruchu, szczególnie ułożenie nogi i stopy sprawia wrażenie dobrego opanowania rzemiosła rzeźbiarskiego. Całość przedstawia sobą czystość i prostotę bez wszelkich zbędnych dodatków, takich jakie zastosowano w znalezisku bożka Tyr z Rethra. Wpół naga sylwetka przedstawia sobą dokładne odbicie ukazane z przodu, gdzie otaczająca środkową część ciała chusta sięgająca prawego biodra, zwisa z tej strony aż do kolana. Jej koniec założony jest na pasie wykonanym ze zwiniętej chusty opasajacej brzuch. Na stopie, kilka linii w postaci zagłębionych kresek zaznacza wydatnie ukazane palce. Lewa noga jest lekko podkurczona jakby artysta przgotowywał postać do postawienia kroku na palcach. Szczególnie uwypuklony jest element piszczeli podudzia w porównaiu z udem, nieco pogrubionym. Cała figura znajduje się na małym cokole, u góry i na dole o gładkiej powierzchni, w którym wykonano małe nacięcie. Przypuszczalnie jest to miejsce usadowienia włóczni, która musiała przechodzić przez dłoń lewej ręki ustawionej na wprost do przodu, o skręconej lekko dłoni. Sprawia to wrażenie że jest ona skierowana ku środkowi, jakby miała zbliżac się do ciała. Widoczne pięć palców dłoni są wyraziste i wyeksponowane w ten sposób, że są lekko zakrzywione do środka, jakby chciały zacisnąć dłoń. Pozwala to nam na wysunięcie przypuszczenia że w dłoni musiała znajdować się włócznia wsparta w owym nacięciu podstawy. Także kąt nachylenia naciecia wskazuje na jego przystosowanie do podtrzymania włóczni. Prawdopodobnie delikatność materiału umieszczonej w dłoni włóczni spowodowała że zaginęła ona, lub została zniszczona. Jest to jedyny brak w tej kompozycji. Na piersiach odnajdujemy kilka nacięć, kresek, które mogły by być zinterpretowane jako znaki runiczne. Jednakże dokładniejsza analiza pozwala nam stwierdzić że kreski te są wykonane celem zaznaczenia owłosienia. Przedramię prawej ręki uniesione jest prawie pionowo a samo ramię wysunięte do przodu, w ten sposób że, łokiec tworzy prawie kąt prosty. Samo miejsce dłoni, mimo jej braku, można być interpretowane jako zaciśniętą pięść lub nasuwać przypuszczenie że postać coś w niej trzymała. Ponieważ powierzchnia ręki w miejscu brakujacej dłoni jest nierównomierna, wskazywało by to na odłamanie lub celowe działanie artysty, celem ukazania jej braku ( utraty). Twarz jest dokładnie wykonana. Oczy i brwi zostały mimo małych rozmiarów i filigranowych rysów oddane są bardzo realistycznie. Gęste, zakręcane, przycięte krótko włosy brody, przechodza łagodnie spod wiekich wąsów od górnej niewidocznej wargi, w szeroki krótki zarost podbródka. Włosy po bokach są krótko przystrzyżone według wendyjskiego zwyczaju. Wokół głowy zwinięta chusta z odznaczajacymi się fałdami jak na okryciu bioder, Tak zawinięta nałęczka na prawej stronie zakończona jest małym spadającym węzełkiem. Od góry ukazuje gołą głowę z przedziałkiem na środku, po bokach którego, poprzez małe kreseczki imitowane są włosy, rozchodzące się w lewo i prawo. Widok od tyłu figurki sprawia wrażenie ukazania mięśni pleców, a w obrębie karku widoczne są pasemka długich włosów, równo obciętych na modłę słowiańską. Plecy są gładkie i dobrze dopracowane. Szczególnie w obrębie stopy lewej nogi, czubek palców dotykając podłoża sprawia wrażenie ruchu i stawiania kroku. Natomiast prawa stopa wskazuje na pewne nierówności i niezbyt szczęśliwy przebieg odlewu. Mimo tej małej skazy można stwierdzić że odlewnik posiadał dobre znajomości swojego fachu. Tworzenie tej statuetki nie było bezmyślną próbą a raczej przemyślanym dziełem nad którym artysta długo pracował.

Historia znaleziska z Jemielnicy część 2

Historia tego znaleziska odbiła się szerokim echem w światku archeologicznym XIX wiecznych Prus. Sprawą na poważnie zajął się Johann Gustav Gottlieb Büsching, ówczesny pruski komisarz do spraw zbiorów posekularyzacyjnych. Jego miejscem pracy był Wrocław, gdzie jako komisarz Królewskiego Muzeum Sztuki i Starożytności (Königliches Museum für Kunst Und Altertümer) dokonywał zabezpieczenia, katalogowania i sprowadzenia do muzeum znajdujących się w klasztorach zabytków ruchomych, w postaci obrazów, rzeźb, rycin, księgozbiorów. Jednym z ważniejszych eksponatów tamtejszej wystawy była figurka nordyckiego boga Tyr, z jemielnickiego klasztoru Cystersów. W tym czasie jemielnickim opatem był Eugeniusz Staniczka który zapisał się w historii klasztoru wielką roztropnością i gospodarnością. Nie tylko dbał o zasoby leśne ale również dokonywał wielu nowych inwestycji, które w przyszłości przynosiły zwiększone dochody. Oprócz rozbudowy pomieszczeń prałatury, remontów i przebudowy zabudowań gospodarczych, dużą uwagę kierował na gospodarkę rybną w klasztornych stawach. Spowodowało to nawet pewien konflikt z właścicielami dóbr sąsiadujących z majatkiem klasztornym. Wiosną 1795 roku, w trakcie przeprowadzania prac czyszczenia i pogłębiania stawów, dokonano odkrycia figurki bożka Tyr. Przez prawie 17 lat figurka znajdowała się w zbiorach biblioteki opactwa. W roku 1812 dokonano pobieżnej lustracji stanu bibliotecznego, podległych klasztorów Dolnego i Górnego Śląska podległych sekularyzacji. Wtedy też figurka został zabrana do Wrocławia. Jednakże zasobami biblioteki cystersów w Jemielnicy Busching zainteresował się już w 1809 roku. Wtedy to została ona zauważona w czasie jego krótkiego pobytu w Jemielnicy. W samej rzeczy figurka ta była przechowywana w kancalarii opactwa pod opieką samego opata, Eugeniusza Staniczki. W roku 1818 Johann Gustav Gottlieb Büsching publikuje rozprawę naukową na temat tego znaleziska, pod tytułem „Das Bild des Gottes Tyr, gefunden in Oberschlesien“ Według tego opracowania dokonano zredagowania niniejszych informacji. Figurka została opisana w sposób dość dokładny, jak też wykonano ryskunek znaleziska w skali 1 /1 -go. Z jego analitycznej opinii wynikało że figurka przedstawiała boga Tyr (Týr) – jeden z głównych bogów nordyckich z dynastii Azów. Jego inne imiona to Tiu, Tiw, Ziu lub Tîwaz. U Sasów i Anglów był znany i czczony pod imieniem Saxnot. Wedłu starej sagi Tyr to syn Hymira, uwazany za głównego boga wojny. Był on nie tylko synonimem wojny, ale również walki, siły, a także honoru, prawa i sprawiedliwości. Zwany był „jednorękim”, gdyż stracił rękę podczas próby poskromienia wilka Fenira. Taka właśnie figurka znaleziona w Jemielnicy mogła spełniać warunki uznania że to właśnie podobizna Tyra. Fakt że brakowała na niej część ręki a konkretnie prawej dłoni, spowodował że zakwalifikowano to znalezisko jako podobiznę boga Tyra.

Informacje przekazywane przez nordyckie sagi mówi że bogowie, zdając sobie sprawę z zagrożenia, jakie stanowi potwór postaci strasznego wilka o nazwie Fenir, poprosili krasnoludy o sporządzenie cienkiej i delikatnej sieci, którą miał ktoś załozyć na kark besti. Do tego zadania zgłosił się właśnie bóg Tyr. Który starał się podstępem nakłonić Fenira aby pozwolił nałozyć na siebie owe sieci. Wilk zgodził się na perswazję Tyra, pod warunkiem, że włoży dłoń do jego pyska. Gdy wilk odkrył, że wpadł w pułapkę, odgryzł dłoń Tyra. Uważa się, że Tyr pierwotnie pełnił rolę bóstwa naczelnego, którą stracił później na rzecz boga Odyna. Kult Tyra słab z biegiem czasu przejawjał się jedynie były jedynie modlitwami wojów skandynawskich które kierowane były do niego przed każdą bitwą. Uważano go za personifikację nieba. Dalsze sagi nordyckie opowiadają że gdy nadejdzie Ragnarök Tyr podejmie walkę na smierć i życie z Gramem, psem bogini hel. W wyniku tej walki zabiją się obaj nawzajem. Bogowi Tyrowi jest poświęcona runa Tiwaz o kształcie nawiązującej do włóćzni. Runa ta zwyczajowo umieszczana była na głowni miecza wikingów.

Zachowano w historii języków skandynawski nazwę tego boga, dzięki wprowadzenie jego nazwy do kalendarza dni tygodnia Od jego imienia pochodzi nazwa drugiego dnia w języku duńskim i norweskim (Tirsdag), oraz szwedzkim (Tisdag), Także język angielki zachował ta archaiczna nazwę (Tuesday) co oznacza dzień Tyra. Interpretacja Büsching wywoływała jednakże pewne kontrowersje u polskich historyków. Józef Ignacy Kraszewski w publikacji „Sztuka u Słowian” z roku 1860 upatrywał w figurce słowiańskiego boga Peruna. Archeolog Tadeusz Wolański zinterpretował znaki znajdujace się na piersi figurki jako litery nazwy słowiańskiego boga Jesse. Zarówno Büsching, Kraszewski i Wolański rozwineli swoje teorie więcej na podstawie własnych uwag niż dowodów rzeczowych. Wynika to z tego ze z okresu powstania tego artefakltu (około VII lub VIII wieku) nie zachowały się żadne źródła pisane. Według opisu oraz sporzadzonego rysunku można dzisiaj pokusić się o odtworzenie wyglądu tej figurki. Z inicjatywy spolecznej Moreantiqua dokonano analizy materialow zarowno ikonograicznych jak tez opisowych sporzadzajac najbardziej prawdopodobmy wyglad tej figurki.

Historia znaleziska z Jemielnicy

W ostatnim czasie w jednej z publkacji internetowej pojawił się interesujaąy artykuł na temat słynnego znaleziska z Jemielnicy. Chodzi o odkrytą w początkach XIX wieku małą figurkę z brazu, pochodzącą z klasztoru cysterskiego w Jemielnicy. Już w tamtym okresie znalezisko to wywołalo wiele dyskusji i kontrowersji. Według odkrywcy tej figurki Johanna Gustava Gottliba Büschinga, rozchodziło się o postać nordyckiego bożka Tyra. Temat ten byłby potraktowany jak każda inna mała sensacja, gdyby nie informacja jednego z naszych stałych internautów. Otóż stwerdził on stanowczo że widział w 2017 roku, na własnej oczy taką figurkę z brązu, żywo przypominającą rysunek zamieszczony na stronie internetowej miejscowości Kadłub pod Strzelcami Opolskimi. Była ona do nabycia na jednym z targów staroci we Wroclawiu. Kupując tam kilka małych drobizgów, nawiązał ze sprzedającym osobisty kontakt celem ewentualnego nabycia innego starego przedmiotu. Mój rozmowca przyrzekł że postara się o odnowienie tej znajomości, celem zasiegnięcia bliższych informacj na temat dalszych losów figurki.

Dokumentacja graficzna z dawnego muzeum wrocławskiego ( przed 1945 rokiem) dotycząca eksponatu bożka Tyr znalezionego w przyklasztornym stawie w Jemielnicy.

źródło grafiki: strona Internetowa miejscowości Kadłub

Będziemy Państwa na bieżąco informować o dalszych losach tego przedmiotu.

Rekodzieło i rzemiosło

Rekodzielo i rzemioslo to coraz mniej spotykane zjawisko tworczej inwencji ludzkiej, jaka miala jeszcze miejsce przed 50 laty. Wplyw na taki stan rzeczy ma niewatpliwie automatyzacja oraz masowa produkcja przedmiotow codziennego uzytku. Bezpowrotnie minely czasy wiejskich wytworcow miotel brzozowych, koszykow wiklinowych czy naczyn glinianych. Takze profesja zegarmistrzow, szewcow, kowalow, krawcow jest rzadkoscia.Zupelnie w zapomnienie dszedl zawod mlynarza. Nawet status chlopa czy rolnika zostal zastapiony przez producenta zywnosci. W ostatnich trzech dziesiecioleciach zdewalulowalo sie rowniez okreslenie robotnik. W naszych czasach zastapione zostalo nazwa pracownik. Nie oznacza to jednak ze zapomniane zostaly umiejetnosci zwiazane z tymi czynnosciami. Jednakze coraz czesciej sa one czescia jarmarkow i festynow ludowych.

Jarmark cysterski w Jemielnicy

Już po raz IX zorganizowano w Jemielnicy Jarmark cysterski. 1-go maja odbyły sie przeróżne imprezy. W otoczeniu zabudowań klasztornych i w ciekawej oprawie średniowiecznych strojów, odbyły się przeróżne imprezy przypominajace dawne czasy. Tajemnice zamknięte w podziemnych piwnicach opowiadajace o różnych historiach, można było poczuć na w\łasnej skórze biorąc osobisty udział w tym przepięknym spektaklu.

Cztery młyny nad rożniątowskim potokiem

Już bezpowrotnie mineły czasy świetności profesji młynarza i prosperity wiejskich młynów wodnych. Przepływający przez Szymiszów ciek wodny, biorący swój początek z rożniątowskiego źródła, nosił na przestrzeni wieków różne nazwy. Pierwsza udokumentowana zapisana informacja jaka zachowała się do naszych czasów, odnosi się do zapisków umieszczonych na mapie z 1795 roku, gdzie odnajdujemy określenie Suskasbach.  Z okresu wieku XIX znane są również nazwy Rożniątowska Woda (Rosniontauerwasser). Już wtedy strumień ten napędzał dwa młyny. Jeden z nich był młynem zamkowym, drugi młyn, przez kilkadziesiąt lat na przełomie XIX i XX wieku, nosił nazwę Oczkommühle, od nazwiska własciciela gospodarstwa, niejakiego Oczko. Mieścił się przy drodze z Szymiszowa do Suchej. Droga ta jest starsza niż połączenie z Szymiszowa Wsi przez Wapiennik, łączące się z trasą Kalinów-Sucha. Nazwa Oczkomühle został zapisana na starych kartach, i była jeszcze w użyciu do lat 20-tych XX wieku. Miejsce o którym jest mowa, to pewne wzniesienie, u którego podnóża znajdowało się gospodarstwo, nazywane również Bukowiec lub później Menclerowe, od nazwiska nowego właściciela, (rodziny Mencler vel Mentzler). Badania terenu wskazują, że już w XIX wiek, pewna część zabudowań gospodarczych znajdowała się powyżej strumienia, w miejscu dzisiejszej ,,remizki,, Tak zwana ,,remizka,, to zarośnięty starymi drzewami pas ziemi, ponad strumieniem spadającym właśnie w miejscu istnienia młyna. Znajdowano tam kamienie obrudzone zaprawą, jak również starą ceramikę. Sprawą niejasną jest natomiast kwestia koryta potoku, które prawdopodobnie zostało w swym biegu zmienione. Swiadczyć o tym może fakt że łąki znajdujące sie poniżej dzisiejszej rzeczki, są szczególnie urodzajne tak samo jak ziemia ogrodu za murem. Co do drugiego młyna, jeszcze starszego niż opisany powyżej, należy wspomnieć że jako młyn zamkowy mógł już istnieć we wczesnym średniowieczu, obok ówczesnego dworzyska które zastąpiono wybudowanym w początkach XVII wieku pałacem. Dwa następne młyny, a więc młyn w Rożniątowie oraz drugi na końcu wsi Szymiszów, który nosiła także nazwę młyna Mentzlerow, (od nazwiska innej rodziny Mentzler), powstały z pewnością na przełomie XVIII i XIX wieku. Najciekawszą jednak historię posiada młyn u Holka, którego dzisiejszym włascicielem jest rodzina Mroz z Rożniątowa.

Widok młyna w zimie

wnętrze młyna

Według wszelkiego prawdopodobieństwa młyn ten został postawiony w miejscu, lub obok dawnego dworzyska bądź małego grodziska, otoczonego wodami potoku. Rozlewisko i miejsca bagniste powstałe pomiędzy dzisiejszymi Piołskami a parkiem pałacowym, były z pewnością dobrym miejscem obronnym. Budowa pałacu w Szymiszowie przez rodzinę Krzidlowskich, na przełomie XVI i XVII wieku, spowodowała wielkie zmiany również w obrębie samej osady Schemischow. Pałac który został zbudowany przed rokiem 1600, zanim jeszcze postawiono murowany kościół ( który dzisiaj jest pod wezwaniem Św. Szymona i Judy Tadeusza), był efektem starań ich ówczesnych właścicieli Ludmiły von Strzela i jej męża Jana Krzydłowskiego z Krzydłowic. Jako dobra rycerskie były one prezentem ślubnym dla tej pary, od Piotra Strzeli, ktory zmarł w 1600 roku. W starych dokumentach wspomina się że dwór w Schimischowie był w opłakanym stanie, kiedy został przejmowany przez rodzine Krzidlowskich. Zaraz po wybudowaniu pałacu postanowiono zbudować kościółek, jako kaplicę zamkową i miejsce pochówku członków rodziny. Inicjatorem i budowniczym tej światyni była rodzina Krzyidlowskich,  śląskich protestantów. Istnieje przypuszczenie że kościół ten powstał w miejsu  lub obok  małej drewniannej świątyni. Fakt, że domniemane podziemne przejście z kościoła biegnące od starej krypty w kierunku młyna, może wskazywać na połaczenie z ówczesna siedzibą rycerską znajdującą się właśnie w tamtym miejscu. W czasie przebudowy młyna i roszerzenia o zabudowania mieszkalne na poczatku XIX wieku, jako drugiej fazy zmian architektury tych zabudowań, skorzystano częsciowo z wczesniejszych fundamentów, starszej budowli, która jednak w swym głównym założeniu musiała być konstrukcją drewnianną. Obecnie istniejace zabudowania zostały ponownie poddane zmianom w pierwszych latach XX wieku. Nowym właścicielem stał się rodzina Holek, która odkupiła młyn od hrabiego Strachwitza. Wtedy dokonano ponownych zmian, podwyższenia budynku w części mieszkalnej jak też wybudowano nowe pomieszczenia gospodarcze. Interesującą częścią tego gospodarstwa jest mur otaczajacy cały teren, (który istniał już w poczatkach XIX wieku), przypuszczalnie był on wówczas wyższy i szerszy. Został on jednak rozebrany a kamień z tej rozbiórki wykorzystano w pracach modernizacyjnych gospodarstwa w początku XX wieku.