Izbicko

Tajemnica katowskiego miecza z Nysy

Od pewnego czasu powraca temat historii miecza katowskiego którym rzekomo miał zostać ścięty Mikołaj, książę opolski. Według różnych informacji miecz znajdujący się w muzeum w Nysie, wcale nie jest orginałem, który miał zaginąć w czasie drugiej wojny światowej. Gdzie znajduje się prawdziwy miecz. Czy jest nim ten z Izbicka. A może miecz który pojawił się w zeszłym roku w Suchej. Temat ten poruszymy już wkrótce. Poniżej replika miecza katowskiego z muzeum z Nysy

Tak oto opisuje historie słynnego katowskiego miecz z Nysy Piotr Smykała i Raomuald Kubik
TRZY MIECZE
Katowski miecz, którym ścięto koronowaną głowę, podobno nigdy nie był już użyty. Zachowano go na pamiątkę, a sam miecz… rozmnożył się. Po wiekach aż trzy katowskie narzędzia zaczęto określać jako te, które zakończyły książęcy żywot.

Jeden z nich znajduje się w nyskim muzeum, gdzie do dziś pokazuje się go turystom. Miecz nie ma jednak wygrawerowanych narzędzi katowskich, co było nieodłącznym atrybutem. Jedynie w głowni widnieje coś, co można by uznać za rysunek koła, na którym łamano skazańców. Drugi z mieczy pierwotnie trzymany w zbrojowni w Brzegu trafił do Hohenzollernmuseum w Berlinie. Ostatnie z katowskich narzędzi, które miało służyć do ścięcia Mikołaja II, przez lata wisiało nad kominkiem w pałacu w Izbicku.
Miecz katowski był własnością rodziny Strachwitz, lecz nie wiadomo, w jaki sposób dostał się w ich posiadanie. Zainteresowana historią Maria Luisa Gräfin Strachwitz wysłała list do swego wuja, hrabiego Hansa Heinricha, w którym zapytuje: Czy wiesz może, jak Müller (młynarz z Kadłuba) zdobył ten miecz Piastów i kiedy przywiózł go do Izbicka? Niestety, nie znamy treści odpowiedzi, jaką uzyskała. Wiadomo jedynie, że w zamku izbickim miecz znajdował się od wieku XIX.
Pamiątka omal nie została zniszczona podczas powstań śląskich. Powstańcy ogołocili wtedy zamek, a potem, by zatrzeć ślady, wysadzili go w powietrze, używając dynamitu. Właściciele odnaleźli potem miecz wśród innych spalonych militariów niedaleko zniszczonej rezydencji. Odrestaurowany zawisł znów nad kominkiem obudowanego pałacu.
W styczniu 1945 roku rodzina Strachwitz uciekła przed nadciągającymi wojskami sowieckimi. Jako jedną z najcenniejszych pamiątek wzięła ze sobą piastowski miecz. Na przełomie kwietnia i maja 1945 roku przebywali w miejscowości Trossin obok Torgau, gdzie ukryli swój dobytek. Tam też Maria Luisa Gräfin Strachwitz dokonała ołówkiem kopii grawerunków na klindze. Ten niemal nierozpoznawalny rysunek to dziś jedyny ślad po najcenniejszej pamiątce izbickiego zamku. W lipcu 1945 Strachwitzowie odkryli, że cały majątek został rozgrabiony przez sowietów.
Miecz spoczywa dziś prawdopodobnie w magazynach któregoś z tysięcy rosyjskich muzeów, wisi na ścianie domu jakiegoś sowieckiego oficera lub po prostu został zniszczony.
Źródła: Roman Sękowski, Koniec średniowiecza…, Opole 2011.
Ks. Józef Kampka, Miecz piastowski w Izbicku?
Długość kutego ręcznie miecza wynosiła około 80-97 cm. Szerokość klingi ok. 6 cm, grubość ok. 18 mm. Na zbroczu widniało pięć grawiatur symbolizujących katowski fach: bicz, szubienica, drabina, koło i niezidentyfikowany znak. Ostrze wykonano w kształcie paraboli. Trzon rękojeści opleciony był skórą pod kątem.

Temat zaporzyczony z informacje opublikowane na łamach tygodnika ,,Strzelec Opolski ,, autorstwa Piotra  Smykały oraz Romualda Kubika