Plebiscyt na osobowość roku 2025

Drodzy przyjacile małej ojczyzny

Mamy zaszczyt poinformować państwa, że oddany sprawie  propagowania histrori naszej małej ojczyzny, kolega Norbert Wacławczyk został nominowany na kandydata w ogólnopolskim  plebiscycie Osobowość Roku 2025,  w kategorii Kultura.  Zachęcamy wszystkich mieszkańców ziemi strzeleckiej do wsparcia jego kandydatury  oddając głos,  wysyłając sms.

oto link do jego profilu

https://nto.pl/osobowosc-roku-2025/pl/2014699/pg/109313

skopiować ten link wprowadzić w wyszukiwarce i ……….

Głosowanie odbywa się poprzez telefon komórkowy z funkcją internetu i wysyłką sms -u

Patrz w kategorii Kultura, tam wybierz w miejscowościach  powiat strzelecki ukaże sie profil kandydata dalej w pomarańczowy button głosuj sms-em

kliknij na wyslij.

 

Dziekujemy

Szymon Trebron

Inicjatywa Społeczna Moreantiqua

Fontanna i pomnik strzelca na tle historycznych wydarzeń w historii miasta

Pośród wielu informacji i krążących na temat strzeleckich pomników, pewną tajemniczością okryta jest historia powstania fontanny na strzeleckim rynku. Przedstawia sobą myśliwca, którego postać nawiązuje bezpośrenio do podania o poczatkach powstania samego miasta. Dla przeciętnego obserwatora na pierwszy plan, rzuca się w oczy spiżowa postać dorodnego męższczyzny odzianego w śrdniowieczny strój ( strzelca), w tunice, z charakterystyczną czapka z pirókiem na głowie, długich butach, kuszą zarzyuconą, na plecy, torbą podręczną na lewum boku, oraz psem myśliwskim. Jednakże tajemnica jest zawarta w małych postaciach żab na obrzeżu niecki fontanny.

Postać stoi pośrodku fontanny na podniesionym cokole, otoczona basenem w kształcie kwadratu, z półokrągłymi osobnymi nieckami, przylegającymi do jego boków. Z czterech wysięgników wychodzących z cokoła, w postaci otwartych paszcz zmiji, wypłwa woda, natomiast na obrzeżu owych niecek zainstalowane są figurki żab wypuszczających również wodę z pysków. Całość stoi na podwyższeniu platformy w kształcie rozety, odzwierciedlającej kształtem obrys konstrukcji fontanny. Wyjaśnienie znaczenia tych małych tajemniczych elementów wiąże się z osobami które miały wpływ na projekt tego przedsięwzięcia.

Jak podają źródła historyczne pomnik ze spiżu powstał w 1929 roku a wykonany został przez firmę z Gliwic, U. Geg im Hittenamt. Odlewnia była liderem w produkcji biżuterii, medali, płaskorzeźb, tablic pamiątkowych i rzeźb. Było to odlewnia artystyczna Królewsko-Pruska Odlewnia Żelaza w Gliwicach a została założona w 1796 roku z inicjatywy hrabiego Friedricha Wilhelma von Redena. Istnieją przesłanki że zlecenie to zostało jednak zrealizowane przez hutę w Zawadzkim gdzie prowadzono rozmowy. Powodem miała być chęć wsparcia huty, która przechodzić miała kryzys ekonomiczny. Projekt fontanny był zrealizowany dzięki osobistemu zaangażowaniu ówczesnego burmistrza Dr. Felixa Gollascha, który wspólpracował z nauczycielem szkoły w Żyrowej, rektorem Mücke, i projektantem artystycznym pomnika, Teodorem Kalide. Na wiosnę 1927 roku kiedy zostało uroczyście otwarte Muzeum Miejskie w Strzelcach Wielkich, podczas spotkania inauguracycjnego z pomysłem tym wszyedł waśnie rektor Mücke. Jego szczególnej zasłudze należy przypisać ozdobienie obrzeży fontannych motywem żab. Odnosiło się to do legendy zwiazej z tym płazem, a siegajacej przypowieści o strasznym najeździe wojsk mongolskich w XIII wieku na Śląsk. Jak podaje Ernest Morawitzki w swoich zeszytach, motyw żab był już wykorzystany jako ozdobnik na przednim pomniku stojącym na placu ratuszowym, (nie mylić z pomnikiem poświęconym poległym w I Wojnie Światowej ustawionym dawniej na dzisiejszym Placu Żeromskiego (uprzednio Hindenburgplatz).Według lokalnych podań, w marcu 1241 roku, podczas I najazdu mongolskiego, oddział zwiadowczy zmierzał w stronę strzeleckiej kasztelanii. Miasto otoczone było wówczas gęstymi mokradłami i rozlewiskami. Legenda głosi, że gdy Mongołowie próbowali nocą podejść pod mury, ich konie spłoszyły tysiące żab zamieszkujących okoliczne bagna. Ogłuszający rechot i ruch zwierząt miał zaalarmować straże oraz mieszkańców, dając im czas na przygotowanie obrony lub – według innej wersji – przestraszyć napastników, którzy uznali to za zły znak i zrezygnowali z ataku. Dzięki temu „interwencyjnemu” rechotowi kasztelania ocalała przed spaleniem, które spotkało w tym czasie wiele innych śląskich grodów.

Żabki Maiwaldera jako symbol w historii miasta Strzelce.

Rodzina Maiwalderów, zakładając swoją wytwórnię pierników w XIX wieku, świadomie nawiązała do tej tradycji do tej legendy. Piernikowe żabki stały się najbardziej rozpoznawalnym produktem zakładu Maiwaldera przy ul. Krakowskiej. Kupowanie „żabek” było dla przyjezdnych sposobem na zabranie ze sobą cząstki lokalnej historii, a dla mieszkańców wyrazem lokalnego patriotyzmu i pamięci o cudownym ocaleniu miasta. Współcześnie postać żaby jest wciąż silnie obecna w przestrzeni publicznej Strzelec Opolskich (np. rzeźba żaby na fontannie na rynku), co stanowi bezpośredni łącznik między średniowieczną legendą a dawnymi wyrobami cukierniczymi.

Legenda poświęcona tym płazom wspominana w zeszytach Morawitzkiego: W czasie najazdu wojsk mongolskich na Śląsk w pierwszych dniach kwietnia 1241 roku, duży oddział zwiadowczy zbliżyły się późna nocą do kasztelanii strzeleckiej. W trakcie przygotowywania się wojów mongolskich do ataku na wały obronne, rozległy się głośne rechoty żab, który postawił na nogi straże miejskie, i dzięki szybkiej reakcji obrońców nie zdołano ich zaskoczyć. Łucznicy strzelccy zadali duże straty atakującym wrogom. Mongołowie odpuścicil dalszych ataków, a tym samym mieszkańcom kasztelani strzeleckiej udało się unikąć niechybnej smierci. Jednak katastrofa ta została przesunieta jedynie w czasie, gdyż przy odwrocie armii mongolskiej spod Legnicy, kasztelania została całkowicie spalona. Mimo tego, dzieki uprzedniej przestrodze, ludność kasztelani przed drugim atakiem i spaleniem warowni zdążyła ukryć się po okolicznych lasach.

Źródło informacji ,, Zeszyty Morawitzkiego”

Przekład z niemieckiego

Norbert Wacławczyk

Dla upamiętnienia tego cudownego ocalenia mieszkańców kasztelanii strzeleckiej, poprzez rechot żab, stoworzenie to uzyskało na szacunku i stało się główną postacią w niezliczonych przekazach ludowych. Ernest Morawitzki wspomina klka takich przypwieści, między innymi:

,,Jak żąby uratowały mieszkańców kasztelanii strzeleckiej”, ,,O Złotej żabie z rożniątowskiego źródła” , ,,Jak żaba w szymiszowskim potoku zamieniał sie w wodnika“ , ,, Jak żaby uratował przed śmiercią głodową mnichów w jemielnickim klasztorze”

Jak już wspomniano motyw żab przewija się również w nawiązaniu do wypieku piernikarskiego, jaki był bardzo popularny jeszcze przed pierwszą wojną swiatową w Strzelcach Wielkich. Piernik w kształcie żaby, ( pięknie malowane lukrem królewskim, kontury piernika, głowy, pyska, oczu, czy łap), który był kupowany nie tylko w Święta Wielkanocne, ale również w Boże Narodzenie, jako podarunek, symbol szczęścia i miłości. Może warto jest wskrzesić tą starą tradycję wypieku takiego piernika, aby historia ta na powrót zamieszkała w sercach i domach mieszkańców Strzelec, a dla turystów była nowa atrakcja. Z tym życzeniem osobistym, dziekuję za przeczytanie tego artykułu, mając nadzieję że strzelccy cukiernicy i piernikarze podejmą to wezwanie.

Zebrał i opracował

Norbert Wacławczyk

Krótka historia straży pożarnej w Szymiszowie

Historia straży pożarnej w Szymiszowie swoimi korzeniami sięga drugiej połowy XIX wieku kiedy to przy zabudowaniach dworskich majatku hr. Strachwitz spośród czeladzi tam pracującej utworzono nocnych stróżów. Każdej nocy dyżurowała jedna osoba dokonując obchodu zabudowań dworskich. Do dyspozycji drużyny oddano konny beczkowóz z wiadrami. Jednakże mobilność tych stróżów była bardzo graniczona. Pożary na terenie wioski nie były gaszone przez stróżów majątkowych a jedynie wspólnymi siłami sąsiedzkimi..Na przełomie wieku XIX i XX dramatycznie wzrosła ilość wybuchających pożarów w samej wsi. Spowodowane to było drewnianną zabudową. Ostatni drewnianny dom który stał na ulicy Wolności, naprzeciw krzyża, został rozebrany w 1964 roku. Potrzeba utworzenia ochotniczej straży pożarnej została zrealizowana na wniosek społeczności wiejskiej za zezwoleniem landratu strzeleckigo w dniu 10 październiak 1928 roku. Komitet założycielski złożony z piętnastu młodych męższczyzn wybrał na pierwszego komendanta pana Hermanna Szczerbińskiego. Należy w tym miejscu wspomnieć także innych członków założycieli miedzyinnymi : Gospodarek Franciszek, Jadasz Robert, Klimek Robert, Klyszcz Jan, Koprek Alfons, Kowalczyk Antoni, Łysek Jan, Rakoczy Andrzej, Schmidt Walerian, Sklarek Herman, ,Sobota Albert, Wawro Paweł, Witoń Franciszek, Wyrwol Teofil. W pierwszych latach istnienia straży pożarnej hrabia Strachwity żywo zainteresowany sprawami bezpieczeństwa przeciwpożarowego przekazał do dyspozycji starą szopę obok dworskiej kuźni która stała nad rzeką obok mostku. Celem poprawienia sprawności działania straży powołano trzy punkty zgłaszania pożaru które zaopatrzono w trąbki sygnałowe. Dzwięk trąbki był sygnałem nawołującym strażaków do akcji. Gmina ze swojej strony przekazała wóz konny zaopatrzony w sikawke. Konie w każdej chwili stawiał do dyspozycji ze stajni majątkowej hr. Strachwitz, ustanawiając dyżury do pożaru. Na dzwięk trąbki stajenny przekazywał natychmiast podwóż na potrzeby zaprzegu strażackiego. W miesiącach letnich wóż strażacki stał na terenie przypałacowych zabudowań dworskich. Kronika wiejska podaje że w pierwszych latach miały miejsce nastepujace pożary : pożar stodoły majątkowej w Roźniątowie która stała nad żródłami rzecj Suszki, pożar zabudowań gospodarczych rolnika Tomali w Rozniątowie, pożar stodoły i zabudowń gospodarczych u herzla także w Rozniątowie, pozar stodoły Rakoczyka w Szymiszowie, pożar stodoły majatkowej przy pałacu hr. Strachwitza, pożar zabudowań gospodarczych w Rozmierzy, pożar lasu pod Kalinowem, pozary stodoły gospodarzy Greipla i Wojtali w Szymiszowie. Jak widać z tych krótkich relacji aktywność jednostki szymiszowskiej była ogromna. Jednakże członkowie straży byli aktywni równiez na polu kulturalnym organizując różne imprezy dla lokalnej społeczności. Między innymi zabawy taneczne z których dochód przeznaczano na zakup sprzętu strażackiego. Przynajmniej cztery razy do roku przeprowadzano ćwiczenia sprawnościowe pod kierownictwem komendanta. Wybierani na okres czterech lat komendanci prowadzili również rozmowy z rolnikami w zakresie utrzymania porządku przeciwpożarowego. Jak podaje kronika wsi w latach 1932 do 1936 roku komendantem wybrano Romana Gospodarek, w latach 1936 do 1940 komendant Koenig Edmund, w latach 1940 do 1941 na jeden rok Jadasz Robert. Ze wzgledu na powołanie go do służby wojskowej w roku na jego miejsce wybrano Teofila Wyrwoła. Tuż przed wybuchem II wojny światowej w roku 1938 z funduszy gminnych wybudowano murowaną małą remizę strażacką składającą się z wieży i parterowego budynku z dwoma wjazdami dla wozów strażackich. W budynku znajdowały sie również świetlica oraz dwa pomieszczenia do dyspozycji policji jako cele aresztanckie. Zainteresowanie młodzieży sprawami straży pożarnej doprowadziło do powstania sekcji młodziezowej którą utworzono w 1939 roku do której należał miedzyinnymi Paweł Szczerbiński, Paweł Fuhl, oraz Wieczorek Wilhelm. Okres wojenny doprowadził do zmniejszenia się ilości członków straży gdyż większość młodych ludzi została powołana do armii niemieckiej. W związku z zaistniałą sytuacją w 1943 roku władze powołały do życia żeńską drużyne strażacką . Z zapisków kroniki wsi wynika że do drużyny tej należały nastepujące osoby : Hollek Elżbieta, Klyszcz Anna, Kampa Małgorzata, Mandok Małgorzata Mencler Kunegunda, Mencler Otylia. Z części męskiej drużyny pozostali jedynie starsi męższczyźni miedzyinnymi pan Kowalczyk Antoni, Piętka Jan oraz Wyrwoł Teofil . W tym czasie jednostka posiadała na stanie pompę sikawkową o silniku spalinowym na przyczepce, typu M 200, samochód osobowy. Poza tym drabiny, bosaki, maski i hełmu strażackie. Organizacja ćwiczeń była obowiazkowa nakazana przez władze gminne. Podstawowe ćwiczenia w zakresie gaszenia i pomocy ludności cywilnej odbywały sie każdej niedzieli po mszy świętej. W związku z prawem wojennym w razie alarmu członkowie straży zobowiązani byli do natychmiastowego stawienia się w punkcie zbornym w remizie strazackiej. Jednostka szymiszowksa brała udział miedzyinnymi w akcji gaśniczej w Strzelcach Wielkich po nalocie samolotowym. Po zakończeniu działań wojennych z biegiem czasu męższczyźni powracajacy z wojny zasilali ponownie szerego ochotniczej straży pozarnej. Wśród powojennych członków należy wymienić takie osoby jak : rakoczy Andrzej pierwszy powojenny komendant straży szymiszowskiej oraz Baron Ryszard, Greipel Alojzy, Jonca Alfred, Kochanek Erwin, Kowalczyk Antoni, Szcerbinski Paweł, Wiecek Paweł. Niestey wkrótce po nastaniu nowej władzy sprzęt będący na stanie jednostki został rozszabrowany przez grasujące bandy szabrowników. Z wielkimim trudnościami organizowano potrzebny sprzęt. Znaleziony pod Kalinowem rozbity konny wóz sikawkowy bez kół sprowadzono na wozie konnym w częściach. Potrzebne koła zostały wykonane w czynie społecznym przez miejscowych ciesli Lyska Jan oraz Andrzeja Rakoczyka. Zebranie reaktywujace działalność ochotniczej straży pożarnej odbyło sie w połowie 1948 roku Wybrano wtedy nowe władze OSP. Komendantem wybrano Pawła Szczerbińskiego, zastępcą został Kochanek Erwin, sekretarzem Jonca Alfred oraz jako członek zarządu Rakoczy Andrzej. Do drużyny strażackiej należeli między innymi Sklarek Eryk, Wojtala Alojzy, Wojtala Jan, Sobota Erwin, Matysiak Jerzy, Błyszcz Józef, Kleiman Jan, Kala Walenty, Miensok Gerhard, Szczcęsny Adolf, Dudek Roman, Klejman Helmut. W roku 1952 Komenda Powiatowa Ochotniczych Straży Pożarnych przekazała dla jednostki w Szymiszowie motopompę M200. Z inicjatywy członków rozpoczęto prace remontowe remizy. Zwiekszono pomieszczenie swietlicy strażackiej likwidując cele aresztanckie. Salę swietlicy wynajmowano na prowadzane kursy prawa jazdy. Organizowano zabawy taneczne oraz akcje zbiórki złomu i makulatury. Zdobyte w ten sposób pieniadze przeznaczono na spłate zaciągmietych pożyczek na remont remizy oraz zakup sprzętu strażackiego. Rok 1956 był nowym etapem w działalnosci szymiszowkich strażaków. Na walny zebraniu powołano nowe władze gdzie na stanowisko prezesa OSPw Szymiszowie powołano pania Janinę Tomczyk pierwszą kobiete w histori i szymiszowksiej OSP. Naczelnikiem powołano ponownie Pawła Szczerbińskiego, zastępcą został Erwin Kochanek który po zdaniu odpowiednich egzaminów został jednocześnie szkoleniowcem. urzędowe traktowanie spraw ochrony przeciw pożarowej spowodowało wprowadzenie zmian organizacyjnych i szkoleniowych. kandydaci na strazaków musieli zdawać egzaminy kwalifikacyjne przed Wojewódzka Komisją Egzaminacyjna . najpierw z drużyny szymiszowskiej egzaminy takie pozytywnie zdało jedenastu strażaków w roku 1957 natepnych dziewięciu. Za aktywność na polu profilaktyki i gotowości bojowej drużyna szymiszowksa została wyróżniona przez zarząd powiatowy OSP. Jako nagrodę przekazano nową pompę motorową typu M 800 wraz z oporządzeniem.. Z ramienia Wojewódzkiego Związku OSP przekazano elektryczna syrene alarmowa która umieszczono na szczycie wieży remizy strażackiej. OSP z Szymiszowa w latach 1957-1958 zdobywała czołowe miejsca w zawodach strazackich różnych szczebli od gminnych poprzez powiatowe a na wojewódzkich skończywszy.W roku 1958 obchodzono oficjalną uroczystośc 30 -lecia istnienia OSP w Szymiszowie. W latach poźniejszych życie społeczności szymiszowskiej uległo zmianom. Dzieki inicjatywie społecznej i wsparciu władz lokalnych powołano komitet budowy nowego budynku OSP na miejscu starej remizy strażackiej W latach 1966 -1976 funkcję Prezesa Zarządu OSP w Szymiszowie pełnił Paweł Szczerbinski natomiast funkcję naczelnika OSP objął Jan Kejman.

Polska Rola Herbowa jako wydarzenie kulturalne na skalę europejską

 

Zajmowanie się historią lokalną, tradycją i twórczością literacką związaną z rodzinnym regionem to pasja która łączy w sobie cechy regionalisty,, animatora kultury i lokalnego historyka. Odkrywanie zapomnianych faktów historycznych i spisywanie legend pomaga mieszkańcom zrozumieć ich korzenie. Tworzyszy nam w ten sposób „duch miejsca” (genius loci), co sprawia, że mała ojczyzna staje się unikalna na tle zglobalizowanego świata. Zajmując się zabytkami, nie tylko chronisz fizyczne obiekty, ale też wskrzeszasz pamięć o ludziach, którzy je wznieśli. Dokumentowanie obyczajów – dawnych świąt, gwary czy rzemiosła – zapobiega ich bezpowrotnemu zaniknięciu. Pisanie legend, to nadawanie historii pierwiastka magicznego. Poezja inspirowana krajobrazem i dziejami regionu pozwala na emocjonalny odbiór przeszłości, co często trafia do odbiorców silniej niż suche fakty z podręczników. Taką drogę pracy społecznej obrał Pan Wacławczyk, jako syn ziemi strzeleckiej, działajacy na tym polu od kilkudziesięciu lat, w cieniu wielkich innych wydarzeń ogólnopolskich. Mógł zostać nominowany  w tym plebistycie w kategorii Działność społeczna i charytatywna, gdyż jego zaangażowanie i bezintresowność w realizowaniu niezliczonych projektów, z niejednokrotym osobistym ich finasowaniem, wykraczały poza ramy ogólnie rozumianej społecznej działności. Jego nominacja w kategorii Kultura ma swoje uzasadnienie w najważniejszym w jego życiu projekcie, wzbogacającym kulturę ogólnopolską, a mianowicie powołanie do życia Polskiej Roli Herbowej.  Rola Herbowa – termin ( ang.roll of arms ) w sensie historycznym oznacza zbiór wizerunków herbów.  Polska Rola Herbowa jest nowoczesnym odpowiednikiem takiego herbarza, zajmujacym się fundacją i rejestracją nowych herbów mieszczańskich i rodowych.

Do kultury zaliczamy również tworzenie nowej tradycji rodzinnej poprzez pielegnowanie pamięci o przodkach.

Nie bez znaczenia na zaangażowanie w odkrywaniu i pielęgnacji lokalnej historii,  są zainteresowania heraldyką, weksylologią i genealogią, sięgające lat siedemdziesiątych XX wieku, a które realiowane są na forum krajowym i zagranicznym. ( udział  Pana Wacławczyka w XXIX Międzynarodowym Kongresie Genealogiczno – Heraldycznym w Stuttgardzie we wrześniu 2010 roku, oraz w XXX Międzynarodowym Kongresie Genealogiczno-Heraldycznym w Maastriecht, wrzesień 2012 roku.) Więcej informacji na portalu towarzystwa Polska Wspólnota Heraldyczna. Jednym z najwiekszych osiągnięć rozpowszechniania kultury tradycji rodzinnej na skalę europejską, dzięki osobistej inicjatywie Norbert Wacławczyka, było powołanie do życia jedynej w Polsce instytucji heraldycznej, rejestrujacej nowe herby mieszczański zwane również obywatelskimi.  Jest nią Polska Rola Herbowa. Instytucja ta była i jest prekursorem amatorskiego ruch heraldycznego. Na wzór innych instytucji heraldycznych w Europie  umożliwia wejście w posiadanie własnego znaku graficznego jakim jest własny herb rodowy. Taki znak graficzny jest wyrazem nie tylko  pielęgnowania kultury niematerialnej własnej rodziny, ale również pamięcią o przodkach oraz nas samych. Herby fundowane i rejestrowane w Polskiej Roli Herbowej są również obecne w herbarzach innych heroldii europejskich. Do grona osób rejstrujacych swoj znak herbowych w Polskiej Roli Herbowej, zaliczamy polityków, przedsiębiorców, prawników, profesorów i przeciętnych obywateli zamieszkujących Polskę, lub rozsianych po całym świecie. Herb swój zarejestrowali miedzy innymi: herb szlachecki – Juliusz Sokolnicki, nieuznawany przez część emigracji Prezydent na Wychodźctwie, Adam Małysz, polski sportowiec,

Obecną siedzibą Polskiej Roli Herbowej  jest miasto Jelenia Góra. (https://www.novaheraldia.net) Tam też powołano do życia Towarzystwa Polska Wspólnota Heraldyczna której jestem prezesem. Towarzystwo to zajmuje się fundacją i rejestracją nowych herbów mieszczańskich, Jeste certyfikowanym heraldykiem, który posiada w swoim dorobku dziesiątki projektów herbów mieszczańskich zarejestrowanych w wielu europejskich rolach herbowych. Tworzenie własnego herbu jest żywym elementem kultury, który łączy historyczne zasady heraldyczne z nowoczesną potrzebą budowania więzi rodzinnych, w nowej tradycji , gdzie pamięć o przodkach i nas samych, pozostanie dla przyszłych pokoleń.

Rozwinięcie pasji historyczno-kulturalnej i działalnosci społecznej na rzecz lokalnego społeczeństwa ziemi strzeleckej   zostało zrealizować porzez powołanie do życia Inicjatywy Społecznej Moreantiqua, jako gremim zajmującego się sprawami historii i kultury ziemi strzeleckiej. Jako założyciel i aktywny członek Iniciatywy Społecznej Moreantiqua, oraz członek Towarzystwa Krąg Przyjaciół Szymiszowa, spowodowałem, tak mi się przynajmniej wydaje, że w temacie tradycji, historii i kultury regionalne ziemi strzeleckiej, narodziła się nowa jakość działności społecznej. Dzięki sponsorowanej przeze mnie strony internetowej, ( http://www.moreantiqua.com _ udało mi się podjąć dziesiątki tematów, szczególnie trafnych dla utrzymania lokalnej tradycji i kultury ziemi strzeleckiej. Moja aktywność, mimo podejmowania tematyki lokalnej, jest ponadregionalna, reprezentująca różne działania we współpracy z instytucjami także spoza granicy Polski. Między innymi z dwoma niemieckimi muzeami – Schlesisches Museum zu Görlitz (Muzeum Śląskie w Görlitz) oraz Muzeum Ziemi Górnośląskiej – Oberschlesisches Landesmuseum w Ratingen-Hösel. Oczywiście to osobiste zaangażowanie w reaktywowaniu zaginionych artefaktów muzealnych kontynuowane jest również z polskimi muzeami. Jest to Muzeum Powiatowe w Nysie, Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu, Muzeum Górnośląskie w Bytomiu. Bezinteresowność tych działań polega niejednokrotnie na finasowaniu dużych projektów np. rekonstrukcji zaginionych eksponatów muzealnych, które znalazły się ponownie na salach wystawowych. Do najważniejszych i znaczacych dla ziemi strzeleckiej były następujace inicjatywy: odtworzenie miecza z Kielczy, zwanego  Śląskim Exkaliburem, stworzenie repliki artefaktu figurki bożka Tyr z jemielnickiego klasztoru, zabezpieczenie  ruiny wieży kaplicy św. Floriana na rożniatowskiej górce, stowrzenie kącika ,, muzeum skata,, na Wysokiej pod Góra sw. Anny,  ufunfowanie figur Anioła Nadzieji  i  tablic pamiątkowych na szymiszowskim cmentarzu, przekazanie figury św. Floriana dla kościoła w Spóroku, przekazanie figur Matki Boskiej Skalnej dla kościoła pw. Ducha Świetego w Szymiszowie Osiedlu, Cennych pamiatek dla koscioła pw. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w szymiszowie Wieś, powołania do życia ideii ruchomych punktów muzealnych, które miały zostać aktywowane w każdej większej miejscowości powiatu strzeleckiego, co w konsekwencji miało spowodować reaktywowaniem muzeum w Strzelcach Opolskich. Dzięki temu udało się, zebrać ponad 700 artefaktów, nieraz wartości muzealnej, które rozlokowano w kilku miejscowościach. Między innymi, w lokalnej izbie tradycji w Powiatowym Centrum Kultury w Strzelcach Opolskich, gdzie zdeponowano z własnych prywatnych zbiorów, między innymi cenną filiżankę do herbaty, należącą do rodziców znanego pisarza śląskiego Gustawa Freitaga, mieszkających w Strzelcach Opolskich ( Wielkich) w drugiej połowie XIX wieku. Oprócz tego eksponatu przekazałem z własnych zbiorów, średniowieczny gliniany kubek znaleziony w przypałacowym stawie parku w Szymiszowie oraz zaliczane do perełek muzealnych rzymskie monety, znalezione na rożniątowskich polach pod ruiną przekazanych Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu. Nie bez znaczenia są eksponaty przekazane dla Muzeum Krzyża na Górze św. Anny i Muzeum Sztuki Sakralnej w Ligocie Dolnej. W dalszej perspektywie zainicjowano projekt ujęcia w Rejestr Zabytków Wójewódzkich pracowniczego kompleksu mieszkaniowego z końca XIX wieku, zwanego małym Nikiszowcem gdzie przekazano odpowiednią tablicę informacycjną. Obecnie trwają prace nad organizowaniem dokumentacji i wniosków o wpisanie tych obiektów do ewidencji rejestru katalogu wojewódzkich zabytków, jako Dziedzictwa Narodowego.

 

Pierwszy z tych projektów, to tak zwany śląski Excalibur, miecz znaleziony w Kielczy koło Zawadzkiego. W wyniku działań II wojny Światowej miecz ten na wiele dziesiątek lat zniknął z oficjalanych rejestrów muzealnych. Dopiero w roku 2017 przypadkowo został ponownie odkryty przez archeologa, Michała Bugaja w piwnicach magazynu Muzeum Powiatowego w Nysie. Jednakże jego stan okazał się na tyle zły że nie nadawał się do ekspozycji. Komputerową rekonstrukcję tego artefaktu, zlecono firmie The Farm 51 z Gliwic,przez museum górnosląskie w Bytomiu, co pozwoliła na odtworzenie jego orginalnego wyglądu. Tak powstał wydruk komputerowy na specjalnej drukarce 3 D, który prezentowano na wystawie w Bytomiu. Z mojej inicjatywy i we współpracy z muzeum w Bytomiu, zleciłem wykonanie formy odlewniczej, która pozwoliła na ponowne pozyskanie tego orginalngo eksponatu dla celów wystawowych. Jako podziekowanie za współpracę przekazałem ich odlewy wspomnianemu muzeum w Opolu, Nysie i Bytomiu. Jeden egzemplarz został przekazany księdzu Janowi Wypiórowi, który eksponat ten przechowuje na plebani w Kielczy, wyporzyczając go tamtejszej izbie tradycji dla celów wystawowych.

 

Drugim projektem który został całkowicie sfinanmsowany przez moją rodzinę, to odtworzenie figurki tak zwanego bożka Tyr, znalezionej w Jemielnickim stawie. Obiekt ten był jednym z cenniejszych eksponatów dawnego przedwojennego muzeum we Wrocławiu. Niestety w wyniku działań wojennych figurka ta zaginąła. Jej rekonstrukcji podjęto się jedynie na podstawie zachowanych rysunków i opisów. Wykonanie tego zadania graniczyło z niemożliwościa, szczególnie dla historyka amatora, jakim jestem od kilkudziesieciu lat. Z jednej strony nie można było znaleźć artysty który podjął by się zadania takiej rekonstrukcji, a z drugiej strony panowało skeptyczne nastawienie muzealników co do tego typu eksperymentów. Jednak moja uporczywość i determinacja była bardzo duża. Po zebraniu potrzebnych materiałów, informacji, po przeprowadzeniu kilkunastu konsultacji, udało się znależć odpowiedniego artystę rzeźbiarza, który podjął się tego zadania. Był nim gliwicki rzeźbiarz Szymon Malinowski.

Trzecim i jednym z ważniejszych projektów jakich podjąłem się zrealizować, było zabezpieczenie ruiny kaplicy św. Floriana na rożniątowskiej górce pod Strzelcami Opolskimi, a właściwie resztek wieży tej kaplicy. Zmagania te trwały ponad trzy lata. Długie rozmowy przeprowadzałem osobiscie z zainteresowanymi stronami, niejednokrotnie były z różnych powodów przesuwane, badź odraczane w czasie. Oprócz własnych kosztów związanych z podróżami dochodziły dodatkowe koszty i trudności z zebraniem odpowiedniej dokumentacji mogącej przyśpieszyć podjęte działania. Chodziło szczególnie o zezwolenia Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Do tego dochodziły odpowiednie plany budowlane, które jednak zostały w czynie społecznym przejęte i wykonane przez firmę Graf ze Strzelec Opolskich. Dzięki jego planom budowlnym jakie sporządził w dwóch wersjach, można było przkonać ówczesnego właściela obiektu, Nadleśnictwo Strzelce Opolskie, reprezentownego przez Pana nadleśniczego Ryszarda Milera, do podjęcia prac zabezpieczających. Mimo wszystkich niepowodzeń obiekt został, chociaż jedynie w postaci zabezpieczonej ruiny, uratowany, co wzbudzało nadzieję na jej dalsze zagospodarowanie. Niestety, a może stety, obiekt ten został sprzedany i przeszedł w prywatne ręce.

Konkretne propozycje jakie wprowadzałem przez lata w ożywianiu tradycji, historii i kultury regionalnej, konfrontowane były z niepamięcią o naszej histori, niechęcią niektórych urzędników, którzy uważali je za mało atrakcyjne w pojęciu społecznej potrzeby. Swoje pomysły strałem się przedstawiać w sposób prosty, ze wskazaniem na możliwości jak wspólnie ożywić potrzeby działań społecznych, twórczych, animacyjnych, praktycznych.Moje dążenia, połączone z pasją kilku innych zapaleńców tradycji i historii lokalnej, zostały wsparte konkretą analizą potrzeb i możliwości wspólnych działań oraz ich wpływu na obraz naszej małej ojczyzny. Szczególne podziękowania dla wielkich szymiszowskich społeczników, Henryka Skowronka i Romana Dethloffa.

Pan Wacławczyk jest autorem książki wydanej w 1990 roku „Zapomniany Szymiszów i Okolice,, oraz krótkich opowiadań i wierszy publikowanych na łamach tygodnika Strzelec Opolski i portalu Moreantiqua. Także czterech herbarzy polskich, związanych z działnością Polskiej Roli Herbowej, o której w dalszym ciągu tej relacji.

 

Innym takim miejscem, to Punkt Informacjii Turystycznej w Jemielnicy, jako część projektu muzealnego reaktywowania Muzeum w Strzelcach Opolskich, organizowany , został wzbogacony kolekcją wyrobów szklannych oraz średniowiecznych odłamków naczyń gliniannych znalezionych w Jemielnickim Potoku, oraz wiele innych interesujących artefaktów.

Dalej , również w Izbie Tradycji w Leśnicy, prowadzonej przez ówczesną kierowniczkę tej placówki Gizelę Szendzielorz, przekazano na pewien czas przedmioty nawiązujące do przeszłości tej miejscowości, które po kilku miesiacach, ze względu na zmiany tematyczne zostały przeniesione do innych podmiotów.

Perałką tych starań, to Kącik Skata w świetlicy strażackiej na Wysokiej, który jest ewenementem na skalę województwa w odnoiesieniu do posiadanych zbiorów związanych z tą grą karcianą. Osobiście patronuję temu projektowi, przekazując na bieżąco nowe przedmioty związane z grą.

 

Także Muzeum Krzyża na Górze św. Anny czy Muzeum Sakralnego w Ligocie Dolnej zostały obdarowane kilkoma zbiorami. Tutaj dzięki przyjaźni z koneserem sztuki sakralnej i włascicielem tych przybytków, Panem Ryszardem Makowieckim, przekazałem wiele cennych artefaktów. Jednym z ciekawszych przedmiotów, obok drewniannego kielich z przypuszczalną relikwią św. Jana Pawła ( o tym poniżej) , to seria obrazów malowanych na desce, autorstwa jednego z braci zakonnych klasztoru franciszkanów na Górześw. Anny, brata Jacka. Ze swoich prywatnych zbiorów przekazałem również kilka cennych pamiątek sakralnych, w tym dwie drewnianne figury przedstawiajace Matkę Boską. Jedna z nich została darowana na rzecz Sanktuarium Św. Józefa w Jemielnicy, Parafia Wniebowzięcia NMP, druga trafiłą do parafi kościoła pod wezwaniem Świętego Ducha w Szymiszowie Osiedlu. Obie figury miały swoją zawiłą historię związaną z miejscem ich przechowywania bądź pochodzenia. Dla kościoła parafialnego w Szymiszowie pod wezwaniem Szymona i Judy Tadeusza, został przekazany stary rzadki szklanny kielich mszalny, należący do proboszcza tamtejszej parafi księdza Pache,(1874-1941) oraz XIX wieczną kapliczkę naścienną, sygnowaną dla nowożeńców tej parafii przez rodzinę właścielea Suchej hr. Strachwitza. Ale jednym z bardziej sensacycjnych przedmiotów był drewniany kielich (z ukrytą w dnie relikwią) pozostały po wizycie na Górze św. Anny papieża Jana Pawła II w dniu 21 czerwca 1983 roku. Kielich ten został przekazany w darze na ręce Ryszarda Makowieckiego właściciela Muzeum Krzyża na Górze św. Anny.

Jego osobiste zaangażowanie i emocjonalny związek z miejscowością Szymiszów zostały w szczególny sposób wprzęgniete w umacnianie pamięci o samej miejscowosci, jak też o ludziach którzy tutaj żyli i pracowali. To dzięki temu związkowi, na szymiszowskim cmentarzu, rodzina  ufundowała we współpracy z księdzem Ferdynandem Wójcikiem, nie tylko pomnik Anioła Nadziei (poświęcony dziciom nienarodzonym) ale również tablicę upamietniającą budowniczych szymiszowskiego kościoła, umieszczoną na murze bramy wyjsciowej cmentarza.

W trakcie realizacji jest nowy, o wiele poważniejszy projekt zwiazany z obiektami mieszkalnymi na osiedlu Wapienniki w Szymiszowie. Kompleks ten nazywany jest przez miejscowych małym Nikiszowcem. Obecnie trwają prace nad organizowaniem dokumentacji i wniosków o wpisanie tych obiektów do ewidencji rejestru katalogu wojewódzkich zabytków, jako Dziedzictwa Narodowego. Dzięki iniciatywie rodziny Wacławczyk sfinansowano tablicę upamietniającą ten kompleks mieszkaniowy, którą umieszczono na ścianie frontowej domu, tak zwanego familołka.

Tematem który jak do tej pory nie został zrealizowany to próba wskrzeszenia do życia dawnego muzeum ziemi strzeleckiek w samych Strzelcach Opolskich. Ze względu na brak konkretnych decyzji i przeciągania się latami sprawy powstania tego przybytku, wielu daroczyńców którzy gotowi byli przekazać osobiste pamiątki na ten cel, wycofało swoje depozyty.

Poprzez wieloletnią współpracę z lokalnymi historykami możliwe było odkrycie na nowo losów konkretnych postaci ważnych dla lokalnej historii i teraźniejszości. Niejczęściej takie odkrycia rozpoczynały się od starego zdjęcia, fragmentu korespondencji, kilku wspomnień zebranych od mieszkańców z ich miejsca zamieszkania, których życiorysy nigdy nie został spisane, zaczynały nabierać coraz bardziej realnych kształtów. Wręcz stawały się uosobieniem historii naszej miejscowości, poprzez zmieniające się losy wielu osób, które niegdyś ją zamieszkiwały. Każde z takich działań jest pomnikiem i zarazem muzeum które staje się rodzajem artystycznej, efemerycznej interwencji w przestrzeń publiczną, zwracającej uwagę na zapomniane zdarzenia, osoby czy nieistniejące już miejsca. Aby przedstawić osobisty wkład w ogrom prac związanych z moją działanośćią społeczną, chciałbym skrótowo przybliżyć moją osobę. Jest byłym mieszkańcem ziemi strzeleckiej który obecnie mieszka poza granicami swojego miejsca urodzenia. Urodziłem się w Szymiszowie wsi, z którą to miejscowością jestem szczególnie związany.

 

Jestem również członkiem Polskiego Towarzystwa Genealogicznego we Wrocławiu oraz aktywnym działaczem Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego w Warszawie, dla którego wykonałem projekt okolicznościowego znaczka pocztowego, z okazji XXX lecia istnienia tego towarzystwa. Poza tym jestem także autorem kilka artykułów związanych z weksylologią opublikowanych w periodyku Flaga. Mam nadzieję że zainteresowałem państwa tymi informacjami za co serdecznie dziękuję i pozdrawiam

Norbert Wacławczyk

Mała ojczyzna, czyli co ?

Słyszałem kiedyś w dzieciństwie że nasz Śląsk to nasz Hejmat, a także określenie słowa  Łojcownica – Łojcowizna  z akcentem  na pierwsze ,,o,, z przejściem do wygłosu tej litery na ,, ł,, Także słowo Matecznik, było odniesieniem do miejsca urodzenia  czy pochodzenia.  Na wzór sorbskiej organizacji Domowina niektórzy ślązacy  określaja swoją małą ojczyznę również śląską Domowiną – Domownicą – Domownią. Jak do tej pory nikt tak naprawde nie zajmował sie tym tematem w szerszym słowa tego znaczenia.

Domownia – Słowo to opisuje stan poczucia bezpieczeństwa, spokoju i opieki

Wymowa gwarowa po śląsku sprowadz to słowa do oznaczenia miejsce pochodzenia z określonego siedliska gdzie z pokolania na pokolenie zamieszkiwali  bliscy i dalsi krewni oraz sąsiedzi. Pod wzgledem symatycznym i słowotwórczym  słowo to zostało zinterpretowane jako miejsce najbliższe naszemu sercu, miejsce z którym identfikujemy się ze wzgledu na sentyment i wspomnienia z dzieciństwa, powiazanie z wspomnieniami, osobami i krajobrazem. Jako że jest to rzeczownik rodzaju żeńskiego, samo znaczenia

 

 

 

 

Synonimem dla „małej ojczyzny” jest przede wszystkim

patriotyzm lokalny, a także określenia takie jak ojczyste progi/strony, ziemia rodzinna czy po prostu miejsce pochodzenia/zamieszkania, z którym czujemy silny związek emocjonalny i kulturowy, podkreślające znaczenie regionu, miasta czy wsi w naszym życiu, w odróżnieniu od szeroko pojętego państwa.  Szczególnym  tłumaczeniem tego słowa jest synonim wyeksponowanye słowo lokalny patriotyzm. Patriotyzm lokalny to umiłowanie i przywiazanie do miejsca zamieszkania, urodzenia, i wychowania. Miłość do miejsca urodzenia i pochodzenia : Przywiązanie do domu, okolicy, regionu, które są źródłem pierwszych doświadczeń i tożsamości.

Symboliczną postacią  dla każdego ślązaka jest patronka ślązaków św. Jadwiga Patrona Silesia podobnie jak dla bawarczyka Patrona  Bavaria matka Chrystusa Boga,  Maria.

Jadwiga urodziła się w 1178/1180 roku na zamku nad jeziorem Amer w Bawarii w rodzinie hrabiego Bertolda IV i Agnieszki, hrabiów Andechs, którzy tytułowali się również książętami Meranii, Kroacji i Dalmacji. Jadwiga otrzymała staranne wychowanie najpierw na rodzinnym zamku, potem zaś w klasztorze benedyktynek w Kitzingen nad Menem.

W 1190 roku Jadwiga przeniosła się do Wrocławia na dwór księcia Bolesława Wysokiego, gdyż została upatrzona na żonę dla jego syna, Henryka. Miała wtedy zaledwie 12 lat. Data ślubu nie jest bliżej znana. Nastąpił on jednak niebawem.

Henryk i Jadwiga stanowili wzorowe małżeństwo. Mieli pięcioro dzieci – dwóch synów: Bolesława i Henryka oraz trzy córki: Agnieszkę, Zofię i Gertrudę. Wkrótce jednak troje z nich zmarło. Ostatnich 28 lat pożycia małżeńskiego przeżyli małżonkowie wstrzemięźliwie, związani uroczystym ślubem czystości. Na dworze wrocławskim panowały zwyczaje polskie. Jadwiga nauczyła się języka polskiego i posługiwała się nim. Jej dwór słynął z karności i dobrych obyczajów. Wyposażyła wiele kościołów w szaty liturgiczne haftowane jej ręką i jej dworek. W swoim postępowaniu wykazała wiele roztropności, wspaniałomyślności i miłosierdzia. Zorganizowała szpitalik dworski, gdzie codziennie znajdowało utrzymanie 13 chorych i kalek. W czasie objazdów księstwa osobiście odwiedzała chorych i wspierała hojnie ubogich. Jadwiga popierała także szkołę katedralną we Wrocławiu i wspierała ubogich zdolnych chłopców. Starała się także łagodzić dolę więźniów, posyłając im żywność, świece i odzież.

W swoim życiu Jadwiga doświadczyła tajemnicy Krzyża. Przeżyła śmierć męża i prawie wszystkich dzieci. Po śmierci męża, Henryka, Jadwiga zdała rządy żonie Henryka Pobożnego, Annie i zamknęła się w klasztorze sióstr cysterek w Trzebnicy, który sama wcześniej ufundowała.

Do cierpień osobistych zaczęła dodawać pokuty, posty, biczowania, włosiennicę i czuwania nocne. W 1238 roku na ręce swojej córki Gertrudy, ksieni w Trzebnicy, złożyła śluby zakonne i stała się jej posłuszna. Zasłynęła z pobożności i czynów miłosierdzia. Wyczerpana surowym życiem mniszki, zmarła 14 października 1243 mając ponad 60 lat. Zaraz po jej śmierci do jej grobu w Trzebnicy zaczęły napływać liczne pielgrzymki: ze Śląska, Wielkopolski, Łużyc i Miśni. W 1260 roku siostry z Trzebnicy wniosły prośbę o kanonizację Jadwigi. Zabiegał także o to papież Urban IV, który jako legat papieski w latach 1248-1249 trzykrotnie przebywał we Wrocławiu i poznał osobiście Jadwigę. Papież Klemens IV w kościele dominikanów w Viterbo 26 marca 1267 ogłosił Jadwigę świętą.

Choinka, Krepel i żabka – historyczne wątki miasta Strzelce Wielkie

Ubieranie świątecznej choinki najczęściej odbywa się w Wigilię lub na kilka dni przed nią, przy czym symbolika tego drzewka jest związana z starodawnym przekazem nadzieji na życie i odrodzenie zielonych gałezi drzew.

W Wigilę Bożego Narodzenia 1846 roku, po raz pierwszy w historii Strzelec Wielkich zostało publicznie wystawione drzewko bożonarodzniowe przed strzeleckim ratuszem. Opiekunem tego przedsięwzięcia był ówczesny burmistrz Strzelec Wielkich, Kiełbasa. Pretekstem i zachetą do prezentacji bożonarodzeniowego drzewka, był letni festyn zakończony wielkim sukcesem finasowym. Kiedy w lipcu 1846 roku zakończeno prace nad odbudową strzeleckiego ratusza, fakt ten uwieńczono aktem założenia kuli na wieży ratuszowej, jako kapsuły czasu. Wtedy też zorganizowano uroczystość w trakcie której odbył się wielki festyn, na który zaproszono urzędników rejencji opolskiej, okoliczną szlachtę oraz mieszkańców miasta. Członkowie cechów rzemieslniczych zorganizowali poczęstunek piwem, wyrobami masarskimi, oraz piekarniczymi. Pomysłodawcą i organizatorem tego przedsięwzięcia był radny miasta niejaki Maiwälder który prowadził piernikarnię. Ojciec Maiwäldera, pochodził z Kamiennej Góry, gdzie na zamku Krepellhof (Grodztwo), sprawował fukcje zamkowego kuchmistrza u hrabiów zu Stolberg-Wernigerode. Około 1814 roku wyjeżdza wraz z całą rodziną z Kreppellhof do rejencji opolskiej, a za zaoszczędzone pieniądze wykupuje piekarnię w rynku strzeleckim, na przciw ratusza. Jego syn, zamienia piekarnię na na piernikarnię. Już wtedy wroby cukiernicze Maiwäldera (szczególnie pierniki strzeleckie, zwane żabkami), były bardzo znane w okolicy, do tego stopnia że Maiwälder uzyskał przywilej zamkowego dostawcy produktów. cukierniczych dla zamku strzeleckiego harbiów Collona, a później przywilej ten został potwierdzony przez hrabiów Renardów.

Według przekazów zaczerpniętych  z opracowania historii Strzelec Wielkich, autorstwa Reichela, motyw żaby na obrzeżach fontanny przed strzeleckim ratuszem, pośrodku której stoi pomnik strzelca ksążęcego, nawiązuje właśnie do owych pierników, które były symbolem sukcesem strzeleckich piernikarzy. Z koleji sama żabka jako symbol strzeleckiego piernika, został zaporzyczony od innego wydarzenia które miało rzekomo  miejsce w historii tego miasta. Otóż w na początku kwietnia  1241 roku, w czasie przemarszu oddziałów  wojsk mongolskich pod Legnicę, wydarzył się cud, podobny do historii uratowania wzgórza kapitolińskiego, starożytnego Rzymu przez gęsi. Według tej legendy, kiedy mongolski  oddział zwiadowczy w nocnym wypadzie próbował zbliżyć się pod obwarowania kaszteleni, rozległo się głośniejsze niż zazawyczaj rechotanie żab na otaczających osadę bagnach. Rechot pomieszany z chichotem, ćwierkamiem i piskiem był tak niesamowity że wzmógł czujność obrońców na wałach obronnych. Łucznicy porazili napastników chmurą strzał powodując ich zdziesiątkowanie, co z koleji spowodowało ich odstąpienie od zamiarów oblężenia. Jednakże fakt ten tylko na krótko zmienił los tej miejscowości. Po porażce rycerstwa śląskiego pod Legnicą,  wycofujące się wojska mongolskie  zgotowały smutny los tej kasztelani, podobnie jak wielu innym ślaskim miastom i osadom. Strzelecki ośrodek administracyjny został doszczętnie spalony i zrównany z ziemią. Fakt ten spowodował zachamowanie rozwoju Strzelec jako miasta na kilka dekad. Dopiero pod koniec XIII wieku  na miejscu kasztelanii wyudowano kamienn obwarowania, mury i zamek. A legenda o strzelckich żabach ożyła po raz pierwszy za sprawą piernikarza  Maiwäldera, a następnie dzięki wprowadzeniu do architektury fontanny streleckiej żab. Iniciatorem tego pomysłu był ówczesny burmistrza

Ubieranie świątecznej choinki najczęściej odbywa się w Wigilię lub na kilka dni przed nią, przy czym symbolika tego drzewka jest związana z starodawnym przekazem nadzieji na życie i dorodzenie zielonych gałezi drzew.
W Wigilę Bożego Narodzenia 1846 roku, po raz pierwszy w historii Strzelec Wielkich zostało publicznie wystawione drzewko bożonarodzniowe przed strzeleckim ratuszem. Opiekunem tego przedsięwzięcia był ówczesny burmistrz Strzelec Wielkich, Kiełbasa. Pretekstem i zachetą do prezentacji bożonarodzeniowego drzewka, był letni festyn zakończony wielkim sukcesem finasowym. Kiedy w lipcu 1846 roku zakończeno prace nad odbudową strzeleckiego ratusza, fakt ten uwieńczono aktem założenia kuli na wieży ratuszowej, jako kapsuły czasu. Wtedy też zorganizowano uroczystość w trakcie której odbył się wielki festyn, na który zaproszono urzędników rejencji opolskiej, okoliczną szlachtę oraz mieszkańców miasta. Członkowie cechów rzemieslniczych zorganizowali poczęstunek piwem, wyrobami masarskimi, oraz piekarniczymi. Pomysłodawcą i organizatorem tego przedsięwzięcia był radny miasta niejaki Maiwälder który prowadził piernikarnię. Ojciec Maiwäldera, pochodził z Kamiennej Góry, gdzie na zamku Krepellhof (Grodztwo), sprawował fukcje zamkowego kuchmistrza u hrabiów zu Stolberg-Wernigerode. Około 1814 roku wyjeżdza wraz z całą rodziną z Kreppellhof do rejencji opolskiej, a za zaoszczędzone pieniądze wykupuje piekarnię w rynku strzeleckim, na przciw ratusza. Jego syn, zamienia piekarnię na na piernikarnię. Już wtedy wroby cukiernicze Maiwäldera (szczególnie pierniki strzeleckie, zwane żabkami), były bardzo znane w okolicy, do tego stopnia że Maiwälder uzyskał przywilej zamkowego dostawcy produktów. cukierniczych dla zamku strzeleckiego harbiów Collona, a później przywilej ten został potwierdzony przez hrabiów Renardów.
Według pewnej strzeleckiej legendy, motyw żaby na obrzeżach fontanny przed strzeleckim ratuszem, pośrodku której stoi pomnik strzelca ksążęcego, nawiązuje właśnie do owych pierników, które były symbolem sukcesem strzeleckich piernikarzy. .
Sukces tego festynu był tak duży że rada miejska zdecydowała o zorganizowaniu również festynu bożonarodzeniowego. Wtedy to po raz pierwszy w Strzelcach Wielkich w miejscu publicznym postawiono drzewko bożenarodzeniowe. Znane u nas jako choinka ( Abies choina, drzewo iglaste z rodziny świerkowatych). Zwyczaj zielonego drzewka w czasie Świąt Bożego Narodzenia swoje początki bierze od praktyk dekorowania mieszkań i domów zielonymi roślinami i świecami w chłodne i ciemne zimowe miesiące. Już starożytni Rzymianie dekorowali swoje domy gałązkami laurowymi na Nowy Rok, a w średniowiecznych Niemczech, w zależności od regionu, stawiano lub wieszano w domu cis, ostrokrzew, jałowiec, jemiołę, ( także w średniowiecznej Polsce) obok bukszpanu, używano jodłę lub świerk. Ale już w 1605 roku w Strasburgu pojawiła się pierwsza choinka Bożonarodzeniowa, udekorowana jabłkami, ale bez świec. Wreszcie, w 1611 roku, pierwsza jodła ozdobiona świecami stanęła na Śląsku, w pałacu księżnej Doroty Sybilli Śląskiej. W XVIII wieku choinki stawały się coraz bardziej powszechne, a w 1708 roku Lieselotte von der Pfalz donosiła o bukszpanie ze świecami. Pierwsza choinka pojawiła się w Berlinie w 1780 roku, a w 1813 roku w Wiedniu i Grazu. Jak wynika z tych historycznych informacji kraina śląska była jednym z prekursorem w rozpowszechnieniu drzewka świerkowego jako ozdoby Świąt Bożego Narodzenia. Strzelce Wielkie, jak podają zapiski lokalnego badacza i historyka, nauczyciela Morawitzkego, * są jedynym miastem na Śląsku, które w zapiskach historycznych miasta wspomina się o publicznie wystawionej choince. (Wypis z zaginionej Kroniki Miasta Strzelce Wielkie) autorstwa Jana Józefa Reichela, skarbnika zamkowego Renardów.
Wracajac do festynu strzeleckiego, momentem kulminacyjnym bożonarodzeniowgo festynu w Strzelcach Wielkich był jednak poczęstunek dla mieszkańców miasta. Były to piernik strzelecki , kołaczyki nadziewane makiem i miodem oraz kreple. Wtedy po raz pierwszy wymieniono nazwę wypieku okrągłych kulkowatych ciasteczek nadziewanych mieszanką mielonych orzechów i suszonych sliwek. Tak narodziła się na ślasku nazwa Krepel, protoplasta dzisiejszego pączka, wykonanego według recepty przywiezionej z Krepellhof zamek Grodztwo, dzisiejsza Kamienna Góra. Przysmak ten przywędrował na Śląska prawdopodobnie z frankoni gdzie znany jest pod nazwą Krapfen. Według legendy odnoszacej się do właśicieli zamku Krepellhof, rodu von Krepel, którzy pochodzili prawdopodobnie z okolic Norymbergi, (Weile Kreppling,) i przybyli na te tereny w ramach wschodniej kolonizacji Śląska w połowie XIII wieku. Zwyczaj dekorowania ponurej zimy zielonymi roślinami, jako nadziei na nowe życie, wraz z zapaleniem świecy, jako nadziei na boskie światło, istniał od zawsze. Witalność zawarta w wiecznie zielonych roślinach była często interpretowana jako uzdrawiającą moc. Ludzie wierzyli, że dekorowanie domów zielenią przyniesie zdrowie. Gałęzie świerku i jodły uważano za symbole życia. Również cis, bukszpan, jemioła i ostrokrzew uważane były za posiadające szczególną moc. Nawet Rzymianie ozdabiali swoje domy gałązkami laurowymi na przełomie roku. Średniowieczne Niemcy, w zależności od regionu, sprowadzały do swoich domów zielone gałęzie wspomnianych roślin.W 1419 roku stowarzyszenie piekarzy z Fryburga Bryzgowijskiego udekorowało choinkę piernikami, jabłkami i orzechami. Według najstarszych zapisów, z 1597 roku tak udekorowane drzewko zostało odnotowane również w kronice cechowej rzemiosła miejskiego w Bremie. Zwyczaj ten był kontynuowany w wielu cechach: Na początku XVII wieku mieszkańcy Strasburga w Alzacji dekorowali swoje domy właśnie takimi choinkami. Już w 1605 roku w Strasburgu znajdowała się podobno choinka udekorowana jabłkami (prekursorami dzisiejszych kolorowych bombek), ale wciąż bez świec.W 1611 roku, księżna Dorota Sybilla Śląska udekorowała pierwszą choinkę świecami W ciągu kolejnych stuleci tradycja choinki nadal się rozprzestrzeniała. W XVIII wieku choinka stała się coraz bardziej powszechna; Na przykład Lieselotte von der Pfalz donosiła o drzewku bukszpanowym ze świecami w 1708 roku., a pierwsza choinka w Berlinie pojawiła się około 1780 roku. Także w Wiedniu i Grazu w 1813 roku. Choinka stała się bardziej powszechna w Austrii dopiero po tym, jak Henrietta von Nassau-Weilburg, żona arcyksięcia Karola, świętowała Boże Narodzenie z choinką udekorowaną świecami w 1816 roku. Szczególnie w XIX wieku, ze względu na duże zapotrzebowanie, rozpoczęto sadzenie drzew świerkowych, Także w Strzelcach Opolskich założono szkółkę świerkową, obok sadzonek sosnowych.. Niesposób pominąć w historii drzewka świątecznego o ozdobach jakie na przestrzeni wieków stosowoano dla upięszania tefo drzewka. Pierwsze ręcznie dmuchane bombki choinkowe powstały również w połowie XIX wieku. W 1882 roku z USA przybył pierwszy sznur lampek. Nawet Kościół katolicki, który przez długi czas sprzeciwiał się temu „bezbożnemu” zwyczajowi, w 1982 roku za sprawą papieża Jana Pawła II urządził w Watykanie choinkę bożonarodzeniową. Oprócz ozdób typowych dla różny regionów świata, istnieje wiele jednolitych standardów dekoracji, od bombek, cekinów i świec, po małe figurki i słodycze. W dawnej Polsce, szczególnie na terenach wiejskich, niejednokrotnie ozdabami choinkowymi były wyroby ze słomy i papieru w postaci gwiazd lub łańsuchów. Coraz częściej przyjmuje się również międzynarodowe pomysły na dekoracje: kolorowe, a czasem wręcz krzykliwe trendy dekoracyjne które znajdują swoich naśladowców, podobnie jak świadomy powrót do klasycznych tradycji dekoracyjnych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie w wielu rodzinach. Dlatego każdy, kto nadal znajdzie cenne, stare, srebrne lub szklane bombki po dziadkach, będzie momentem zachwycenia, w nostalgi dekorowania choinki. Dla wielu udekorowana choinka musi nadal wyglądać tak, jak w dzieciństwie. W końcu Boże Narodzenie to nie tylko wspaniałe przeżycie dla najmłodszych, ale także miłe wspomnienia z dzieciństwa dla wszystkich dorosłych.
Innym zwyczajem nawiązującym do tradycji Bożego Narodzenia są tak zwane szopki bożonarodzeniowe, na Śląku znane pod nazwą ,,betlejki,,. Forma, a własciwie symbolika szopki bożonarodzeniowej nawiązuje do inscenizacji Rodziny Świętej z Betlejem, jaką po raz pierwszy stworzył św. Franciszek z Asyżu. Miało to miejsce 24 grudnia 1223 roku w Greccio. W samej rzeczy przedstawiaona scenka miała upamietnić budowę kościoła na przpuszczalnym miejscu narodzin Chrystusa Kośiół ten został zbudowany w roku 335, przez cesarza Konstantyna I i jego matkę św. Helenę. Od XVI wieku tradycja szopki bożonarodzeniowej zostaje rozpowszechniona przez jezuitów, rozlewając się na prawie całą chreścijańską Europę. Pierwsza szopka bożonorodzrniowa został ustawiona w klastorze jezuitów w Portugali, wkrótce również w kosiołach Hiszpanii, Włoch i Południowych Niemiec. Początki przedstawienia historii narodzenia Chrystusa, a więc szopki bożonarodzeniowej, według historycznych przekazów, miało miejsce już w pierwszum stuleciu naszej ery, jednak uległa ona zapomnieniu. Od wieku X, scenki narodzenia Chrystusa odgrywano w wielu większych kościołach. Namiastką tej tradycji w Polsce są tak zwane pastorałki, praktykowane do naszych czasów.
Sukces tego festynu był tak duży że rada miejska zdecydowała o zorganizowaniu również festynu bożonarodzeniowego. Wtedy to po raz pierwszy w Strzelcach Wielkich w miejscu publicznym postawiono drzewko bożenarodzeniowe. Znane u nas jako choinka ( Abies choina, drzewo iglaste z rodziny świerkowatych). Zwyczaj zielonego drzewka w czasie Świąt Bożego Narodzenia swoje początki bierze od praktyk dekorowania mieszkań i domów zielonymi roślinami i świecami w chłodne i ciemne zimowe miesiące. Już starożytni Rzymianie dekorowali swoje domy gałązkami laurowymi na Nowy Rok, a w średniowiecznych Niemczech, w zależności od regionu, stawiano lub wieszano w domu cis, ostrokrzew, jałowiec, jemiołę, ( także w średniowiecznej Polsce) obok bukszpanu, używano jodłę lub świerk. Ale już w 1605 roku w Strasburgu pojawiła się pierwsza choinka Bożonarodzeniowa, udekorowana jabłkami, ale bez świec. Wreszcie, w 1611 roku, pierwsza jodła ozdobiona świecami stanęła na Śląsku, w pałacu księżnej Doroty Sybilli Śląskiej. W XVIII wieku choinki stawały się coraz bardziej powszechne, a w 1708 roku Lieselotte von der Pfalz donosiła o bukszpanie ze świecami. Pierwsza choinka pojawiła się w Berlinie w 1780 roku, a w 1813 roku w Wiedniu i Grazu. Jak wynika z tych historycznych informacji kraina śląska była jednym z prekursorem w rozpowszechnieniu drzewka świerkowego jako ozdoby Świąt Bożego Narodzenia. Strzelce Wielkie, jak podają zapiski lokalnego badacza i historyka, nauczyciela Morawitzkego, * są jedynym miastem na Śląsku, które w zapiskach historycznych miasta wspomina się o publicznie wystawionej choince. (Wypis z zaginionej Kroniki Miasta Strzelce Wielkie) autorstwa Jana Józefa Reichela, skarbnika zamkowego Renardów.

Wracajac do festynu strzeleckiego, momentem kulminacyjnym bożonarodzeniowgo festynu w Strzelcach Wielkich był jednak poczęstunek dla mieszkańców miasta. Były to piernik strzelecki , kołaczyki nadziewane makiem i miodem oraz kreple. Wtedy po raz pierwszy wymieniono nazwę wypieku okrągłych kulkowatych ciasteczek nadziewanych mieszanką mielonych orzechów i suszonych sliwek. Tak narodziła się na ślasku nazwa Krepel, protoplasta dzisiejszego pączka, wykonanego według recepty przywiezionej z Krepellhof zamek Grodztwo, dzisiejsza Kamienna Góra. Przysmak ten przywędrował na Śląska prawdopodobnie z frankoni gdzie znany jest pod nazwą Krapfen. Według legendy odnoszacej się do właśicieli zamku Krepellhof, rodu von Krepel, którzy pochodzili prawdopodobnie z okolic Norymbergi, (Weile Kreppling,) i przybyli na te tereny w ramach wschodniej kolonizacji Śląska w połowie XIII wieku.

Opracował: Norbert Wacławczyk korzystajc z  materiałów archiwalnych lokalnego historyka ziemi strzeleckiej Karola Mutza oraz sprawdzonych materiłów zamieszczonych w internecie.


 	

Dialekt śląski a gwary powiatu strzeleckiego

Autor: Norbert Waclawczyk

Pieron, bebok, gizd, utopek, strom, kaj, łona, bejtel,  kucać, łonaczyć, gańba, żymlołk:  to tylko kilka wyrazów wyrózniajacych szlonskoł gołdka.

Po raz pierwszy w Parlamencie Europejskim usłyszano język Śląski jakim posłużył się Europoseł  Łukasz Kohot tak brzmiały jego pierwsze zdania.

We Warszawie godają, że Ślonzoków niy ma, że niy momy prawa być śląskiej godki. A to niy ma gańba być ze mniyjszości, to niy ma gańba godać po ślonsku, co nom łod roków ryczeli we szulach. Je praje na opak – richtig fest gańba to je nie uznować i niy mieć we zocy inkszej kultury i inkszej historyje

Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Marcel Kolaja zakomunikował „problemy techniczne” ze strony tłumacza odpowiedzialnego za bieżący przekład sesji parlamentu na język angielski i poprosił o powtórzenie „dwóch ostatnich sentencji”. Chwilę później okazało się, iż problemy techniczne wynikały właśnie z uwagi na użycie języka śląskiego, ponieważ tłumacz polsko-angielski nie potrafił przełożyć słów z obcego mu języka. Tym samym jeden z najważniejszych argumentów przeciwników uznania śląszczyzny za pełnoprawny język, mówiący o zbyt wielkim pokrewieństwie językowym śląszczyzny do języka polskiego, został właśnie obalony.

Dialekt śląski – zespół gwar śląskich, którym posługuje się rdzenna ludność Górnego Śląska, Śląska Opolskiego oraz reliktowo część ludności Dolnego Śląska. Na kształtowanie się słownictwa dialektu miały wpływ zapożyczenia z języków: polskiego, niemieckiego, czeskiego. W dialekcie tym przeważa źródłosłów słowiański. Znaczna część wyrażeń bliższa jest raczej językowi staropolskiemu niż współczesnej polszczyźnie
W publikacjach językoznawczych wydanych w Polsce,, ślunsko godka,, uznawana jest za dialekt języka polskiego. Co najmniej 60 tysięcy Ślązaków uważa dialekt śląski za samodzielny język śląski, wobec którego trwają obecnie prace kodyfikacyjne dotyczące pisowni. Język śląski został uwzględniony w normie ISO 639-3, gdzie Międzynarodowa Organizacja Normalizacyjna – ISO przydzieliła mu kod: „SZL”[3].

źródła -Wikipedia

Pragniemy przedstawić państwu różnorodność zasobu słowotwórczego lokalnej gwary strzeleckiej w aspekcie ogólnej gwary śląskiej. W leksyce śląskiej zachowała się spora liczba głębokich archaizmów które swoje korzenie wywodzą z całą pewnością z  początków wczesnego średniowiecza. Poprzez stulecia nawarstwiały się charakterystyczne napływy bohemizmu i kolejne warstwy germanizmu. Od momentu coraz silniejszego wpływu odziaływania literackiej polszczyzny, oraz wprowadzenia języka polskiego po 1945, jako języka urzędowego na terenach Śląska, nastąpiły szybkie i istotne zmiany w słownictwie gwary śląskiej. Do zasobu lamusa zaczęły przechodzić starsze warstwy słownictwa, powodując zanikanie bohemizmów i germanizmów. Jednoznacznie można zauważyć że zubożyło to w pewnym stopniu obecnie stosowane słownictwo gwary śląskiej. Problematyka ta odnosi się zarówno do ogólnych zagadnień związanych z badaniami   gwary na Śląsku,  jak również do lokalnych różnorodności słowotwórczych,  niejednokrotnie  w obrębie jednego powiatu. Z wiadomych przyczyn temat ten obejmuje przedewszystkim Górny Śląsk, oraz większą część powiatów wojewódzctwa opolskiego. źródło – Słownik Gwar Śląskich

Wprawdzie Instytut Śląski pod redakcją naukową Bogusława Wyzderki wydał kilka tomów ,,Słownika Gwar Ślaskich,,  to jednak powiat strzelecki reprezentowany jest jedynie przez miejscowość Żędowice, co w istotny sposób pomija różnorodności występujące na naszym terenie. Uważamy że pomijanie miejscowości naszego powiatu w tych badaniach uszczupli  wiedzę na temat różnic leksymów stosowanych w poszczególnych miejscowościach. istotną częścią gwary śląskiej są zaporzyczenia które przez autorów wspomnianego opracowania nie zawsze uważane są jako częśc gwary sląskiej.

Odrzucanie leksymów zapożyczonych szczególnie tych niemieckich, tłumaczy się faktem pochodzenia takiego określenia od jednego informatora, bez poszukiwań i potwierdzenia innych źródeł  poświadczajacych stosowanie takich słow w przestrzeni  publicznej. Innym argumentem na odrzucenie takich leksymów jest stwierdzenie że niektóre  wyrazy oznaczają pojęcia nie należące do sfery kultury ludowej,  lub  takie które były weryfikowane bez potwierdzenie jego obecności w dawnej gwarze. Można zadać sobie pytanie czy rzeczywiście dołożono wszelkich starań aby weryfikacje takie były wiarygodne. Naszym  zdaniem jeżeli badania te ograniczone zostały jedynie do 63 śląskich miejscowości,  nie powinno być mowy o odrzuceniu takich leksymów.

Nasza działaność nie ma ambicji stworzenia opracowania naukowego, gdyż zespół nasz  w wiekszości nie posiada wykształcenia filologicznego. Jednakże chęć zachowania w pamięci i przekazania  następnym pokoleniom pewnych różnic gwarowych, niejednokrotnie  w obrębie sąsiadujacych ze sobą miejscowości, skłania nas do zajęcia się tym tematem.

W pierwszej kolejności pragniemy podkreślić, że odnotowujemy znaczące różnice stosowania gwary strzeleckiej w różnych rejonach tego  powiatu.  Z jednej strony, zmiany te spowodowane są stosowaniem poprawnego języka polskiego w życiu codziennym, przez już trzecie pokolenie powojenne. Z drugiej strony, w różnych miejscowościach odmiany takie są wciąż żywe.  Do szczególnie interesujących obszarów zaliczamy takie miejscowości  jak: Spórok, Borycz, czy Staniszce.  W obiegu funkcjonuje pewne zdanie, które jest charakterystycznym potwierdzeniem takich różnic.  Zdanie to brzmi ,, Na Borycy krowa rycy a w Sporoku za pu roku,,

Gwara śląska

Prosimy o przesyłanie przykładów odmienności słownictwa lokalnej gwary  ślaskiej występującej na ziemi strzeleckie i ich znaczeniu:

Brusić – Takze w jezyku czeskim oznacza ostrzyc.

Chachor – osoba  nadużywajaca alkoholu, osoba która robi kłopoty

Strom – slowo pochodzenie czeskiego oznacza drzewo.

Kaj – po slasku oznacza gdzie.

Poltek –  chrzestny

Starka – lub olma,  oznacza babcia.

Przołć – inaczej kochać.

Modry – określenie  barwy niebieskiej, pochodzenia czeskiego.

Pyrlik – (żarg., perlik, daw. kijania, pucka) – młotek górniczy o łukowatym kształcie i obustronnie gładkich, tępych obuchach, mniejszy od posułta. Służył do pobijania żelazka. Razem z żelazkiem stanowi herb górniczy.

Gizd –  oznacza łobuza, jednak to tylko jedno z bardzo wielu pojęć zarezerwowanych dla mężczyzny, który robi coś nie tak, jak trzeba, lekkoduch

Kopla – górka na łace gdzie pasa się konie

Miglanc – czyli inaczej kombinator który miga się od odpowiedzialności i pracy

Bajtel – małe dziecko

Kusik – pocałunek

Libsta – narzeczona

Lomp – niechlujnie ubrany męższczyzna

Sowiżdżoł – ktoś kto cechowała się lekkomyślnością

Farołsz – ksiądz

Wodzionka – zupa na wodzie z chleba, czosnku i odrobiną tłuszczu

Szaket – marynarka

Galołty – spodnie

Bonzlołk – gliniany garnek na kieszenie ogórków lub kapusty ( nazwa wywodzi się z miejscowości Bunzlau

Klajd – sukienka

Zołpaska – fartuch chroniacyc dolna część ubrania przed zabrudzeniem

Lejbik – specjalny pas noszany dawniej przez kobiety do podczymywania pończoch

Zopłocie – tersn we wsi poza zabudowaniami odgrodzony od gospodarstwa płotem

Bonbon – cukierek

Kreple – pączki

Zymlołk – bułcznaka, slaski wyrób z wywaru miesnego i świńskiej jrei z bułką, w formie kiełbasy jak krupniok

Fyfrok –  ktoś ze skłonnościami do brudzenia samego siebie

Niezdara – żartobliwe obraźliwe słowo na kogoś kto nam zawalił jakąś sprawę lub ktoś kto nie potrwafi czegoś zrobić.

Ciućma –  ktoś kto jest nierozgarnięty

Pieron – także słowo żartobliwie o kimś kto ma cechy kogoś kto jest kimś  wyjatkowym i nie zawsze działający z oczekiwaniami innych.Także określenie stosowane z innymi  negatywnymi przymiotnikami, na przykład :Pieroński gizd, pierońskoł niezdara

 

 

Wyrazem który w gwarze  strzeleckiej jest mniej znanym określeniem, jest słowo bebołk lub bebok. Wyraz ten stosowany był i jest, szczególnie na terenach Śląska Opolskiego i Górnego Śląska. Oznacza on straszydło, coś co ze wzgledu na swój wygląd powinno budzić lęk u małych dzieci.

Cechy dialektu śląskiego

Samogłoski
1. Samogłoska á pochylone ma (na zachodnim Górnym Śląsku) wymowę dwugłoskową o lub å. (dyftongizację spotyka się też w dialekcie wielkopolskim)
np. słowo trawa – trowa  ale również trołwa
2. Samogłoski o i ó mają również wymowę dwugłoskową, są wymawiane jako o lub ó, zwłaszcza w nagłosie
np. sól – sol , ojciec  łojciec ,ociec
3. Samogłoska é ścieśnione wymawia się jako y po spółgłoskach twardych i miękkich (podobnie jest w gwarze podhalańskiej), ale niekiedy jako głoska pośrednia między e a y
np. brzeg –  brzyg (brzek), śnieg –śniyg,  śniyk
4. Ogólnopolskie samogłoska ą (nosowe o) jest wymawiana:
4.1 jako ón, óm, óń przed spółgłoskami (przed szczelinowymi ewentualnie ó nosowe) również wybrzmienie   łon
np. rómbać (rąbać), sómsiod, sonsiołd, (sąsiad), Szlónzk (Śląsk), bałamóńcić, bamoncić – (bałamucić), szlonsołk -ślązak
4.2 jako óm na końcu wyrazu (ewentualnie ó nosowe)
np. sóm (są), som( sam,) rynkóm (ręką)
5. Ogólnopolska samogłoska nosowa ę jest wymawiana:
5.1 przed spółgłoskami jako ym, yn, yŋ, yń(przed szczelinowymi ewentualnie y nosowe)
np. gymba (gęba), gynsty lub gansty (gęsty), tyndy (tędy), keryndy (którędy), ryŋka (ręka), gymba, gamba (gęba), jynzyk (język), piynta (pięta), dziyŋki (dzięki), piyńć (pięć)
W szczególności tego typu wymowa jest charakterystyczna dla zachodniej części Górnego Śląska (Opolskie, Kozielskie, Prudnickie, Strzeleckie)
5.2 na końcu wyrazu jako a lub e bez rezonansu nosowego bądź ym
np. ida/idam (idę), robia, robiam (robię), sie (się), jegłe/jegłym/jegła (igłę)
6. Przed spółgłoskami nosowymi zamiast o (również z a pochylonego) jest ó, a zamiast e – y
np. wróna (wrona), pón (pan), ziymia (ziemia)
7. Przed ł zamiast i jest y lub ó
np. piyła, pioła (piła), zabiył/zabiół (zabił)
Spółgłoski i grupy głosek
8. Ogólnopolskie połączenie rzy wymawia się rzi
np. grziwa (grzywa), żić (żyć) inne znaczenie słowa żić – dupa
9. Spółgłoska ł, jeżeli kończy śródwyrazową grupę spółgłoskową, bardzo często jest zredukowana
np. dugi (długi), gowa (głowa), tusty (tłusty)
10. W grupach kie, gie zanika miękkość i pozostaje ke, ky, ge, gy
np. kedy (kiedy), bokym (bokiem), duge (długie), Bogym (Bogiem)
Fleksja Edytuj
Czasowniki Edytuj
11. Odmiana czasowników
Przy odmianie czasowników występuje słówko żeś, które jest odmieniane w czasie przeszłym i teraźniejszym (tylko dla czasownika być) przez osoby, natomiast nie jest odmieniany w tych czasach przez osoby sam czasownik i występuje on w postaciach jak dla 3. os. l.p. lub l.m. Dla 1. os. l.p. słówko żeś, żejś, przyjmuje formę żech, dla 2. os. l.p. przyjmuje formę żejś, w 1.os. l.m. słówko żeś nie występuje, natomiast zamiast niego pojawia się zaimek osobowy my, dla 2. os. l.m. słówko żeś przyjmuje formę żeście. Słówko to pochodzi z połączenia partykuły że ze zredukowanymi formami czasownika być i odpowiada niepoprawnym według normy języka polskiego formom typu ale żem się najadł ( ale żech sie najołd ) Końcówka -ch w 1. os. l.p. pochodzi z aorystu, ale forma nie przypomina serbsko-chorwackiego.

* wykorzstano materiay opublikowane w internecie

Kiedy obojętność do małej ojczyzny zamienia się w obojetność do bliskich. I odwrotnie.

 

Społeczność lokalna odgrywa kluczową rolę w pielęgnowaniu tradycji poprzez organizowanie wydarzeń, warsztatów i festiwali, które przekazują wiedzę i wartości przyszłym pokoleniom, budując tym samym tożsamość kulturową i wzmacniając poczucie przynależności. Włączenie osób z różnych grup wiekowych i społecznych w te działania tworzy silniejsze więzi międzyludzkie i zapewnia trwałość tradycji w nowoczesnym społeczeństwie. Tradycja lokalnej społeczności odnosi się do grupy ludzi, którzy wchodzą ze sobą w interakcje i mieszkają w tym samym miejscu . Słowo to jest często używane w odniesieniu do grupy zorganizowanej wokół wspólnych wartości i charakteryzującej się spójnością społeczną.Cechy te mogą odnosić się również do zaangażowanych jednostek. Współpraca w środowisku wiejskim na rzecz wspólnoty to historycznie zakorzeniony zwyczaj wzajemnej pomocy przy pracach polowych, obróbce surowców i działaniach budowlanych, realizowany nieodpłatnie w zamian za poczęstunek i świadczenie usług w przyszłości. Współcześnie przybiera formę partnerstw lokalnych, stowarzyszeń, inicjatyw skupionych na rozwoju obszarów wiejskich, tworząc przestrzeń do wspólnego rozwiązywania problemów i realizacji celów, co prowadzi do wzmocnienia społeczności i poprawy jakości życia.Brak współpracy między dwoma sołectwami, które nie mają osobowości prawnej, jest problemem, który mieszkańcy i władze gminy powinni rozwiązać, inicjując dialog, wskazując na negatywne konsekwencje i analizując wspólne interesy. Działania naprawcze mogą obejmować organizację wspólnych zebrań wiejskich, wspólne projekty, mediację lub zaangażowanie rady gminy do rozwiązania problemu.

Przyczyny braku współpracy. Konkurencja o zasoby:
Sołectwa mogą rywalizować o środki finansowe, uwagę władz gminy lub uwagę mieszkańców, co prowadzi do napięć. Różnice w interesach:
Mogą istnieć sprzeczne interesy dotyczące np. inwestycji, infrastruktury lub planów rozwoju, które utrudniają współpracę. Słabe relacje osobiste:

Nieporozumienia między sołtysami, członkami rad sołeckich lub mieszkańcami mogą prowadzić do braku zaufania i utrudniać współpracę. Brak komunikacji: Nieskuteczna komunikacja między sołectwami lub między sołectwami a urzędem gminy może skutkować brakiem zrozumienia i chęci współpracy. Sposoby rozwiązania problemu Inicjowanie dialogu: Zorganizuj spotkanie przedstawicieli obu sołectw, aby wspólnie omówić problemy i szukać rozwiązań. Wspólne projekty: Zaproponuj realizację wspólnych zadań, które przyniosą korzyści obu sołectwom, na przykład: wspólna organizacja festynu, poprawa lokalnej infrastruktury, czy akcje charytatywne.  Pośrednictwo rady gminy: Zwróć się do rady gminy, która może pełnić rolę mediatora lub pomóc w znalezieniu rozwiązania, np. poprzez organizację wspólnych spotkań lub wsparcie finansowe dla wspólnych inicjatyw. Analiza wspólnych interesów: Przedstaw sołectwom korzyści płynące ze współpracy i ich wpływ na lepsze funkcjonowanie całej społeczności.  Edukacja i budowanie świadomości: Organizuj wspólne zebrania wiejskie, aby mieszkańcy mogli dzielić się swoimi problemami i pomysłami, co może wzmocnić poczucie wspólnoty. 

Pamietajmy że obojętność do otoczenia to stan charakteryzujący się brakiem zainteresowania, motywacji i emocjonalnej reakcji na świat zewnętrzny. Skutkiem obojętności może być nietolerancja do otoczenia. Nietolerancja to brak akceptacji, poszanowania dla cudzych poglądów, przekonań lub praktyk, które różnią się od własnych, prowadzący do odrzucenia tych odmienności. Tradycja w społeczności to zbiór przekazywanych z pokolenia na pokolenie wierzeń, zwyczajów, wartości i zachowań, które mają znaczenie dla tożsamości kulturowej grupy i poczucia przynależności. Wspólne kultywowanie tradycji umacnia więzi społeczne, buduje poczucie ciągłości historycznej, a także dostarcza inspiracji i poczucia stabilności w zmiennym świecie. Tradycja jest nośnikiem wiedzy i doświadczeń z przeszłości, które są przekazywane młodszym pokoleniom. Kształtowanie tożsamości: Poprzez uczestnictwo w zwyczajach i obrzędach, członkowie społeczności uczą się wartości i wzmacniają poczucie przynależności do grupy, swojego regionu lub narodu. Spójność i integracja: Wspólne przeżywanie świąt, rytuałów czy obrzędów pozwala na budowanie i umacnianie więzi między ludźmi, tworząc poczucie wspólnoty. Dostarczanie sensu i inspiracji: Tradycje mogą być źródłem poczucia stabilności, inspiracji do działania, a także odzwierciedlać piękno i unikalność kultury danej społeczności. Dostosowanie do teraźniejszości: Choć bazuje na przeszłości, tradycja nie jest niezmienna; podlega ewolucji i przekształceniom, by mogła pozostać żywa i istotna dla współczesnego społeczeństwa. Zan

Wielkanoc

,,Truda joł ci gołdom iże ta motyka Marika, moł nieposkludzane we izbie, pewnikym skludzoł jyno łod Wielkego Piontku,, Tak rozmawiały ze sobą mieszkanki jednej z podstrzelckich wsi. Jak wynika z tego dialogu porządki przed świętami Wielkanocnymi na opolszczyźnie były najważniejszym obowiązkiem każdej gospodyni domowej. Ziemia opolska jest jednym z nielicznych terenów gdzie zachowały się tradycyjne obyczaje śląskie, pielęgnowane pieczołowicie z pokolenia na pokolenie. Wielkanoc jest szczególnym czasem. W Wielki Czwartek przystępowano do porządków w obejściu i domu. Niewiasty wraz z dziewczętami zajmowały się sprzątaniem pomieszczeń mieszkalnych, ojcowie i młodzieńcy obejściem gospodarczym, ogródkiem i ulicą przed brama wjazdowa do domu. W niektórych wsiach młodsze dzieci, szczególnie chłopcy, zbierając liście i różne inne pozostałości wkładali je do metalowych puszek, które specjalnie przygotowywano na tą okazję. Puszki dziurawiono, tak aby był dobry dopływ powietrza, mocując do nich długi drut. Następnie zapalali zgromadzone wewnątrz liście i inne odpady, kręcili nimi jak kadzidłem. Wydobywający się z puszek ogień i dym, był podtrzymywany ciągłym ruchem wachadłowym. Sprawiało to wiele radości dzieciomm ale również dużo troski rodzicom. Obowiązkiem starszych dzieci było sprzątanie chodników i ulicy, części należacej do posesji. Tradycyjnie do dzisiaj w tych pracach stosuje się miotłę zrobioną z gałązek brzozowych. Kobiet myły okna, szorowały podłogi i posadzki, stroiły obejscie pierwszymi kwiatami. W gospodarstwie oprawiano gadzinę i bydło, czyszczono kurniki i klatki dla królików, nawet psia buda była doprowadzana do porządku. Obchodzenie tych świąt ma również inne ciekawe oblicze, dotyczące zwyczajów i obrzędów. Zaliczamy do nich ,,całowanie Ponboczka,, Niedziela Palmowa, robienie kroszonek, szukanie zajączka, turlanie kroszonek, sikanie dziewczyn i kobiet perfumami jako forma chodzenie po kroszonki, czy lany poniedziałek i inne. Wielka Sobota była zawsze szczególnym dniem dla małych dzieci. Wten to właśnie dzień, zazwyczaj matki, szły ze swoimi najmłodszymi pociechami do kościoła ,, pocałować pomboczka,, Przed głównym ołtarzem który był sasłonięty czarnym bądź fioletowym materiałem, ustawiony był wielki, leżący krzyż z przybitym na nim Jezusem Chrystusem. Przed pójściem do kościoła, w domu przygotowywano koszyczek z jedzeniem przeznaczonym do poświęcenia. Koszyczek niesiony był zazwyczaj przez dzieci dopiero w samycm kościele. W kolejce wiernych czekało się cierpliwie na moment podejścia do Bożego Grobu, klękając przy krzyżu, całowało się figurę Chrystusa. W takcie tego symbolicznego całowania ran Chrystusa, matka przytrzymywał przez ten czas koszyczek ze święconką. Poźnie przechodziło sie wokół ołtarza wrzucając do skarbonki monety. Po tej ceremoni wychodząc z kościoła przypominało się dzieciom by zobaczyły, czy aby coś ,,ponboczek,, nie włożył do koszyczka za ich dobre zachowanie w kościele. Był to piekny moment, gdyż zawsze odnajdywało się jakieś słodycze schowane pośród święconki, nakrytej białą chusteczką. Jak dostawały się te rzeczy do środka, nikt nie mógł zgadnąć, dla dzieci był to cud, magiczna sprawa. Niedziela to nastepny dzień kiedy rozgrywały się oczekiwane od dawna poszukiwania zajączka. Na wsi , zajączka szukano zazwyczaj wogródku lub na podwórku. Odnajdywało się rózne ślady swiadczace o jego obecności. Były to wspaniałe chwile otoczone napieciem i dramaturgią szukania zajączka. W mieście zazwyczaj jeden z rodziców wysypywał na podłogę, trochę wczesniej przygotowanego siana, tworząc ślad po którym dzieci szukały swoich podarunków. W dawnych czasach były to cukrowe zajączki i baranki oraz kolorowe jajka, cukierki lub czekolada. Ale już nastepnego dnia na dzieci czekały nowe niespodzianki. Lany poniedziałek.Jednakże dzień wczesniej a więc w niedzielę, wykonywano ,, opolskie kroszonki,, Były one w zasadzie przygotowane dla odwiedzających w poniedziałkowy poranek gromady chłopaków. Do dobrego tonu należało zachować się wzorowo. Do tak zwanego kulturalnego ,,sikania,, stosowano perfumy albo wodę kolońska zmieszana z wodą. Im intensywniejszy był zapach tym większe były szanse na otrzymanie najładniejszej kroszonki. Oczywiście na pierwszym miejscu ,,sikano,, gospodynie, które wytrawnie i bez ogródek oceniały zapachy stosowane przez ,, kawalerów,, Następnie przystępowano do ,,sikani,,a dziewcząt. Niejednokrotnie dochodziło wtedy do wzajemnego polewania się woda. Rozpoczynali chłopcy, jednakże jeżeli kawalerowie nie byli zbyt mile widziani, akcję tą jako pierwsze rozpoczynały dziewczyny. W samej rzeczy otrzymywano za te ,,usługi,, odpowiednią nagrodę w postaci kroszonek różnej barwy i wzoru. Sympatia do kawalerów wyrażana była barwą czerwona, brązową, zieloną lub ciemno granatową. Dla mniej ulubionych czy sympatycznych kawalerów dawano kroszonki barwy żółtej. Zazwyczaj to właśnie te żółte stosowane jako broń w zawodach stukania jajek. Te najładniejsze były starannie zabezpieczane po kieszeniach, aby zaprezentować je w domu, przeznaczając je do kolekcji najpiękniejszych okazów wielkanocnych zdobyczy. Tymi gorszymi lub mniej ozdobnymi stukano się bez liku. Prowadzono zakłady, o to która kroszonka jest mocniejsza. Stukano się czubkami jajek próbując dokonać zniszczenia jajka przeciwnika. Zawyczaj zakładano się o najładniesze z posiadanych okazów.

Zebrana poezja o Rozniątowskiej Górce

Wojska św. Jadwigi

Tam, w ciemnej czeluści podziemnego świata,

Pod rożniątowską górką śpią czarne mary.

W szeregu czekając , brat obok brata,

W ręku miecze, tarcze, rozwinięte sztandary.

Dzwonów trwogi i wołanie ludu w potrzebie,

Nasłuchują hufce, w gotowości stojąc.

Boskich wypatrują znaków na ziemi i na niebie.

Przekuwają żeleźce , na nowo się zbrojąc.

Co noc letnią porą, kiedy północ uderzy

Wydając szczęk oręża, na rumach i w zbroi

Trzynaście  czarnych postaci w milczeniu bieży

Do apelu  na wzgórzu hufiec mężny stoi.

Aż czas dojrzeje, kiedy lud w potrzebie

 Do Jadwigi pani modły swe skieruje

Wysłucha nas Jadwig tam w górze tam w niebie

Opiekę  swą odwieczną nam ofiaruje.

Pietka Jan, Szymiszów maj 1964 roku

Bergruine

Bergruine zeigt der Sternen

ans  Rosniontau stille Quelle

Liegt das Lager in nicht  weite Ferne

weil  hl. Hedwig hütet die Stelle.

Hast dich uns zu eigen gegeben

weil die Sagen die Selle bestimmt

und in Tiefsten Bergen Lebens

eine Arme Gestalt annimmt

Du kommst zu uns ans lodernde Feuer

Auf das Bergruine  bei graue Nacht

Schirm die Fahne die Heimat und Treue

Komm und mit uns halte die Wacht.

Höre Hedwig was Schlesier Sagen

Heimat  weint,  das Volk dich ruf

Heb das Schwert wie in alten Tagen

Schickt deine Ritter mit eiserner Huf

Hütte uns von Not und  Versagen

die  jeder Lebensregung knickt

Durch fremde dumpfes Unbehagen

Was unsere Väter Erbe erstickt.

Rette,  sonst müssen wir  auswandern

verlassen gelobte Heimatland

Und weise Fahne  in Rosniantau aushangen

Das wäre im Herzen ein tödliches Brand.

Sonst  sterbe dein Volk was treue geloben

Und wird nicht mehr schlesisch die Heimat mein,

obwohl wir  dein Bild nach oben  gehoben

wird Schlesien nicht mehr mein Heimat sein.

Rosniontau 1921

Unbekante Autor aus Rosniontau o/s Ze zbiorów Karola Mutza

Mroczna Górka

Tam w ciemnej czeluści podziemnego świata,

Pod roźniątowską górką śpią czarne mary.

W szeregu czekając , brat obok brata,

W ręku miecze, tarcze rozwinięte sztandary.

Dzwonów trwogi i wołanie ludu w potrzebie.

Nasłuchują hufce, w gotowości stojąc.

Boskich wypatrują znaków na ziemi i na niebie.

Raz po raz miecze przekuwają, na nowo się zbrojąc

Co noc letnią porą, kiedy północ uderzy

Wydając szczęk oręża, na rumach i w zbroi

Trzynastu czarnych postaci w milczeniu bieży

Do apelu  na wzgórzu hufiec mężny stoi.

Tajemnicze wzgórze

Wczesna jesień wśród pól i lasów

Pośród pagórków wąwozów i krętych  krasów

Głęboka cisza pogodnego poranka, dalekie

Dalekie pachnienie żniwnego wianka

Niesie z zapachem barwy pięknej jesieni

Niebo czyste  pośród nieruchomych cieni

Kasztanowej  alei co od pałacu wiedzie

Trochę pod górkę, zaraz w dół już zjedzie

A tam  z lewa barwna oaza na wzniesieniu

Co na przedpolu zbocza w przezroczystym cieniu

Promień słońca skrada się w zielonym prześwicie

Budząc krople rosy na liściach o świcie

Gdzieniegdzie ruiny jakiejś migają obrazy

Pośród gałęzi  i liści odsłaniając  skazy

Zmarszczki czasu od słońca śniade

Kamienie wyblakłe, smutne i blade

Ćwierkot wróbli odgłos  z górki niesie

Opowieści o wisielcu i starym biesie

Zakopanych skarbach i skrzatach

Rozpuszczone wśród ludu zamieszkałe w chatach

Jak dobry duch co sił dodaje

Niech w naszej pamięci na wieki się ostaje.

Autorka Iwanecka Isabela

wiersz na konkurs literacki organizowany przez Miejsko Gminy Zarząd ZMW

w Strzelcach Opolskich

 Płaczący rożniatowski wzgórek

W deszczowy poranek płaczące chmury,

Pośrodku  samotne zranione mury,

zieloną wyspę pokryły łzami,

wyłomem okien jak oczodołami,

Zbielałe  kamienie  ciskają spojrzenia,

by nie zapomnieć  przeszłości istnienia.

Smętnej żałości, niemymi ustami,

zaklętej  w tej górce, zamkniętej bajkami.

Wiatr  niesie cichą skargę żałosną,

zmienioną o świcie w  nowinę radosną,

która nocami bruzd śwerzych schodzi polami,

i się ukrywa pod domostw  strzechami.

O dawnych pradziejach  spowitych w słowa,

legendy i baśnie,  zaklęte  w nich chowa.

W przepiękne  szaty jak lśniące farby,

bo  ziemi to naszej  tajemne  skarby.

W deszczową noc, samotna wieża.

Niepokój sprawuje wśród ptactwa i zwierza.

Ożywa nagle, otwiera podwoje,

to kopyt stukot,  to błyszczące zbroje.

Zmieszane z szumem przeróżnych hałasów,

zawodzą i jęczą, jak z dawnych czasów.

Podobni z oddala do wielkich czarnych ptaków,

w szyku bojowym pośród wielu znaków.

stają w szeregu  Jadwigi rycerze.

Obrońcy tej ziemi  w Chrystusa wierze

II.

Lub  na skraju pola z  bladym  obliczem,

z błędnym ognikiem lub pokutnym zniczem

Postać wisielca w łachmanie straszliwym.

Co od wieków bez ciała z duchem nieżywym,

błądzi po wzgórzu, o modlitwę  prosi.

Jękiem żałosnym w głuchą noc się zanosi.

Stracony morderca, co na duszy ranny.

Człeka pokutnego,  pustelnika z Anny,

ranę śmiertelna zadał podczas sporu.

Za swe uczynki pozostał   ludzką zmorą.

 III

To znów okropny  pysk, co zieje ogniem i pluje błyskawice.

Pies strażnik, który bestii straszne posiada oblicze.

Co w głębi ziemi skarb wielki  pilnuje złoty,

srebrne monety, drogie kamienie,  bogate przedmioty.

 IV

Lub wodnik mały, co źródło i rzeczkę zamieszkuje.

Pojawi się nagle, głośno baraszkuje.

Niekiedy namawia słodziutkim wyrazem,

bądź za przechodniem rzuci małym głazem.

Napsoci wokoło, lecz rzadko zaś ubliży.

Czasem rzuci dukata w potrzebie się uniży.

Ale zawsze dobrym duszkiem w pamięci zostaje.

Bogatym zabiera a biednym rozdaje.

 V

Innym znowu  razem, biała dama przemyka.

Poprzez pola jak duch, miedzy drzewa przenika.

Nad wodą rzeczki unosząc się jak mgła,

Płynie i płynie a nie jak by szła.

Na  szymiszowskim cmentarzu  zawodzi nocą.

Płacze i jęczy,  walczy z jakąś mocą.

Pojawia się i znika, ukazuje twarz cudną.

Zaprasza do siebie na stronę odludną.

Bezgłośnie wśród grobów nawołuje cichym głosem,

Odrzuciwszy  biały welon,  wabi pięknym włosem.

To znowu cudne lico przechodzień widzieć może,

By nagle siać popłoch roznosić straszną zgrozę.

Potem znika nagle przed nadejsciem promienia.

W porannego ptaka się nagle przemienia.

Jak mgła gęsta,  co ze słońcem zanika.

Tak jak wampir nocny co światła unika.

 VI

Ta płacząca górka, woła tu włodarzy.

Prosi ich, błaga   o ratunku marzy.

A  św. Florian i św. Jadwiga,

tę nadzieję parafian jak sztandar dźwiga.

O błogosławieństwo prosi, swoich duszpasterzy

Z modlitwą pokorną do kościoła bieży.

To wszystko dla ciebie, przechodniu miły,

Aby tradycji tej ziemi nie złożyć do mogiły.

Szymiszów , Gościniec u Króla   napisano czerwiec 2012 autor   Norbert Waclawczyk

Zebrał Norbert Wacłąwczyk

Inicjatywa Społeczna Moreantiqua

 

Projekt QR

Szymiszów

Inicjatywa Społeczna Moreantiqua  zaprasza,  szczególnie młodzież, do współpracy w tworzeniu multimedialnego projektu popularyzacji naszej miejscowości. Celem tej inicjatywy jest stworzenie nowoczesnego narzędzia przekazu informacji dla szerokiej publiczności poprzez zastosowanie nowej technogii, którą może wykarzytać każda osoba posługująca się smartfonem.

Umieszczone  na  różnych obiektach kody QR,  będą miały za zadanie ułatwienie  zainteresowanym, szerokiego dostępu  do ciekawych historii dotyczących przeszłości naszej miejscowości.