Zajmując sie badaniem historycznych wydarzeń ziemi strzeleckiej niejednokrotnie korzystam z materiałów zawartch w tak zwanych ,,Zeszytach Ernesta Morawickiego” (Morawitzkiego), lokalnego badcza historii, nauczyciela z Szymiszowa, który przed 100 laty zdołał zebrać informacje pochodzące z archiwum miejskiego w Strzelcach Wielkich, Archiwum Zamkowego Państwa Stanowego Strzelce Wielkie, oraz innych dostępnych ówczesnych źródeł. W tym miejscu pragnę wyrazić gęboką wdzięczność mojemu zmarłemu przyjacielowi, Karolowi Mutzowi z Szymiszowa, który przed laty udostępnił dla potrzeb moich badań swoje prywatne zbiory.
Owocem tych starań, jest między innymi opisanie ważniejszych faktów historycznych dotyczących historii strzeleckiego rzemiosła piernikarskiego, czyli odkrycia zapomnianej tradycji strzeleckiego piernika ,, Szczęśliwa żabka” orginalna nazwa Glücksfrosch, lub też ustalenia pochodzenia i powstania nazwy dla śląskiego określenia pączka, czyli naszej śląskiej nazwy tego wypieku pospolitego ,, krepla”–, której korzenie odnajdujemy w naszym strzeleckim grodzie. A wszystko za sprawą niejakiego Maiwäldera.
Aby jednak uzmysłowić Szanownemu Czytelnikowi znaczenia tych tych faktów, podaję kilka tytułów moich artykułów, ściśle ze sobą związanych, a nawiazujących do wspomnianego krepla i piernika.
1. Legenda o uratowania strzeleckiego grodu w czasie najazdy mongolskiego w kwietniu 1242 roku, z żabami w tle, jako motywu przewodniego tej legendy.
2. Uroczystość festynu w lipcu 1846 roku, roli piernikarza Maiwäldera i jego wpływ na rozpowszechnienie historii początków nazwy śląskiego krepla, oraz powstanie określenia dla strzeleckiego piernika, znanego jako Glücksfrosch czyli szczęśliwa żaba.
3. Motyw pomnika myśliwca ( strzelca ) oraz ozdób w postaci figurek żab na fontannie przed strzelckim ratuszem, a związek z tradycją strzeleckiego piernika szczęśliwej żaby.
Pośród wielu informacji i krążących na temat strzeleckich pomników, pewną tajemniczością okryta jest historia powstania pomnika myśliwca ( strzelca) i fontanny na strzeleckim rynku. Przedstawia sobą postać, która nawiązuje bezpośrenio do podania o poczatkach powstania samego miasta. Dla przeciętnego obserwatora na pierwszy plan rzuca się w oczy spiżowa postać dorodnego męższczyzny odzianego w śrdniowieczny strój ( strzelca), w tunice, z charakterystyczną czapka z pirókiem na głowie, długich butach, kuszą zarzyuconą, na plecy, torbą podręczną na lewum boku, oraz psem myśliwskim. Jednakże nieodkryta tajemnica jest zawarta w małych postaciach żab na obrzeżu niecki fontanny.
Postać stoi pośrodku fontanny na podniesionym cokole, otoczona basenem w kształcie kwadratu, z półokrągłymi osobnymi nieckami, przylegającymi do jego boków. Z czterech wysięgników wychodzących z cokoła, w postaci otwartych paszcz zmiji, wypłwa woda, natomiast na obrzeżu owych niecek zainstalowane są figurki żab wypuszczających również wodę z pysków. Całość stoi na podwyższeniu platformy w kształcie rozety, odzwierciedlającej kształtem obrys konstrukcji fontanny. Wyjaśnienie znaczenia tych małych tajemniczych elementów w realizacji budowy tego pomnika, wiąże się bezpośrednio z osobami które miały wpływ na projekt tego przedsięwzięcia.
Jak podają źródła historyczne, pomnik ze spiżu powstał w 1929 roku, a wykonany został przez firmę odlewniczą z Gliwic, U. Geg im Hittenamt. Odlewnia była liderem w produkcji biżuterii, medali, płaskorzeźb, tablic pamiątkowych i rzeźb. w dawnych Prusach. Była to Artystyczna Królewsko-Pruska Odlewnia Żelaza w Gliwicach, a została założona w 1796 roku z inicjatywy hrabiego Friedricha Wilhelma von Redena. Istnieją przesłanki że zlecenie to zostało jednak zrealizowane przez pobliską hutę w Zawadzkim, gdzie prowadzono rozmowy realizacji tego projketu. Powodem tych rozmów miała być chęć wsparcia dla huty ,,Andreashütte” która przechodzić miała kryzys ekonomiczny. Projekt pomnika i fontanny był realizowany dzięki osobistemu zaangażowaniu ówczesnego burmistrza Dr. Felixa Gollascha, który wspólpracował w tej kwesti z nauczycielem szkoły w Żyrowej, rektorem Mücke, i projektantem artystycznym pomnika, Teodorem Kalide. Na wiosnę 1927 roku kiedy zostało uroczyście otwarte Muzeum Miejskie w Strzelcach Wielkich, podczas spotkania inauguracycjnego z pomysłem tym wyszedł waśnie rektor Mücke. Jego szczególnej zasłudze należy przypisać ozdobienie obrzeży fontannych motywem żab. Odnosiło się to do zapomnianej legendy związanej z tym płazem, a siegającej czasów strasznego najazdu wojsk mongolskich w XIII wieku na Śląsk. Jak podaje Ernest Morawitzki w swoich zeszytach, motyw żab był już wykorzystany jako ozdobnik na poprzednim pomniku stojącym na placu ratuszowym, (nie mylić z pomnikiem poświęconym poległym w I Wojnie Światowej ustawionym dawniej na dzisiejszym Placu Żeromskiego (uprzednio Hindenburgplatz).
Według lokalnych podań, w kwietniu 1241 roku, podczas najazdu mongolskiego, oddział zwiadowczy zmierzał w stronę strzeleckiej kasztelanii. Miasto otoczone było wówczas rozległymi mokradłami i rozlewiskami. Legenda głosi, że gdy Mongołowie próbowali nocą podejść pod mury kasztelani, ich konie spłoszyły tysiące żab zamieszkujących okoliczne bagna. Ogłuszający rechot i ruch zwierząt miał zaalarmować straże oraz mieszkańców, dając im czas na przygotowanie obrony lub – według innej wersji – tak przestraszyć napastników, którzy uznali to za zły znak i zrezygnowali z ataku. Dzięki temu „interwencyjnemu” rechotowi kasztelania ocalała przed spaleniem, które spotkało w tym czasie wiele innych śląskich grodów i osad.
Żabki Maiwaldera jako symbol w historii miasta Strzelce.
Rodzina Maiwälderów, zakładając swoją wytwórnię pierników w XIX wieku, świadomie nawiązała do tradycji tej legendy. Piernikowe żabki stały się najbardziej rozpoznawalnym produktem piernikarni Maiwäldera przy ul. Krakowskiej. Kupowanie „żabek” było dla przyjezdnych sposobem na zabranie ze sobą cząstki lokalnej historii, a dla mieszkańców wyrazem lokalnego patriotyzmu i pamięci o cudownym ocaleniu miasta. Współcześnie postać żaby, jak już powyżej wspomniano, jest wciąż silnie obecna w przestrzeni publicznej Strzelec Opolskich (np. rzeźba żaby na fontannie na rynku), co stanowi bezpośredni łącznik między średniowieczną legendą a dawnymi wyrobami cukierniczymi.
Legenda poświęcona tym płazom tak wspominana jest w zeszytach Morawitzkiego:
W czasie najazdu wojsk mongolskich na Śląsk w pierwszych dniach kwietnia 1241 roku ( teza Morawitzkiego wskazuje że prawdopodobnie z 5 na 6 kwietnia – święta wielkanocne), duży nieprzyjacielski oddział zwiadowczy zbliżyły się późną nocą do kasztelanii strzeleckiej. W trakcie przygotowywania się wojów mongolskich do ataku na wały obronne, rozległy się głośne rechoty żab, który postawił na nogi straże miejskie, i dzięki szybkiej reakcji obrońców nie zdołano ich zaskoczyć. Łucznicy strzelccy zadali duże straty atakującym wrogom. Mongołowie odpuścicil dalszych ataków, a tym samym mieszkańcom kasztelani strzeleckiej udało się unikąć niechybnej smierci. Jednak katastrofa ta została przesunięta jedynie w czasie, gdyż przy odwrocie armii mongolskiej spod Legnicy, kasztelania została całkowicie spalona. Mimo tego, dzieki uprzedniej przestrodze, ludność kasztelani przed drugim atakiem i spaleniem warowni zdążyła ukryć się po okolicznych lasach.
Źródło informacji ,, Zeszyty Morawitzkiego”. Przekład z niemieckiego
Norbert Wacławczyk
Dla upamiętnienia tego cudownego ocalenia mieszkańców strzeleckiego grodu, stoworzenie to zyskało na szacunku i stało się główną postacią w niezliczonych przekazach ludowych. Ernest Morawitzki wspomina klka takich przypwieści, między innymi:
,,Jak żąby uratowały mieszkańców kasztelanii strzeleckiej”, ,,O Złotej żabie z rożniątowskiego źródła” , ,,Jak żaba w szymiszowskim potoku zamieniał sie w wodnika“, ,, Jak żaby uratował przed śmiercią z głodu mnichów z jemielnickiego klasztoru” ,,Tajemnica studni z Zimnej Wódki”, ,,Zaczarowana żaba” , ,,Jak mistrz rzeżniczy Mikolaszek sporządzał kiełbaski z żabich udek”
Jak już wspomniano motyw żab przewija się również w nawiązaniu do wyrobu piernikarskiego, jaki był bardzo popularny jeszcze przed pierwszą wojną światową w Strzelcach Wielkich. Piernik w kształcie żaby, ( pięknie malowane lukrem królewskim, kontury piernika, głowy, pyska, oczu, czy łap), który był kupowany nie tylko w Święta Wielkanocne, ale również w Boże Narodzenie, jako podarunek, symbol szczęścia i miłości. Może warto jest wskrzesić tą starą tradycję wypieku takiego piernika, aby historia ta na powrót zamieszkała w sercach i domach mieszkańców Strzelec, a dla turystów była nową atrakcją. Z tym życzeniem osobistym, dziekuję za przeczytanie tego artykułu, mając nadzieję że strzelccy cukiernicy i piernikarze podejmą to wezwanie.
Zebrał i opracował
Norbert Wacławczyk


