Nasz projket wspólnej inauguracji piernika strzeleckiego żaba szczęścia.

Spread the love

Co zrobiłbym na imprezie zakończenia wakacji

Nie urządzałbym zwykłego stoiska historycznego. Zrobiłbym bardzo proste „Stoisko Piernika Strzeleckiego – Żaby Szczęścia”, którego głównym celem będzie zdobycie ludzi, wspomnień, kontaktów i zainteresowania dzieci. Może Pani nam w tym pomóc przydzielając jedna albo dwie rezolutne osoby z grona młodzieży. My postaramy się o temat dla nich.

  1. Jeden duży komunikat ( plansza) oczywiscie o ile w tak krótkim czasie jest możliwe to do zrealizowania, widoczny z daleka: „POMÓŻ NAM PRZYWRÓCIĆ PIERNIK STRZELECKI – ŻABĘ SZCZĘŚCIA”.
  2. Prawdziwy piernik musi być na stole. Nasz jeden zainteresowany cukiernik Pani Korczyńska, przygotuje odpowiednią ilość sztuk i kilka większych egzemplarzy pokazowych, będzie to ważniejsze niż kolejnych dziesięć plansz. Ludzie muszą go zobaczyć, powąchać, dotknąć, a jeżeli warunki organizatora na to pozwalają — spróbować. To przestaje wtedy być abstrakcyjną inicjatywą historyczną.
  3. Jeżeli uda się zdobyć dużą mapę ziemi strzeleckiej. ( może wasz Ośrodek Kultury posiada coś takiego) Odwiedzający przykleja kropkę przy swojej miejscowości: Strzelce, Szymiszów, Izbicko, Jemielnica itd. Nad mapą napis: „SKĄD JESTEŚ? POMÓŻ NAM ZANIEŚĆ ŻABĘ SZCZĘŚCIA DO KAŻDEJ MIEJSCOWOŚCI ZIEMI STRZELECKIEJ”. Po imprezie mamy materiał do publikacji: „W projekcie uczestniczyli mieszkańcy 17 miejscowości”.
  4. Postawmy drugą planszę z trzema prostymi pytaniami: „Czy pamiętasz taki piernik?”, „Czy ktoś w rodzinie opowiadał o dawnych strzeleckich piernikach?”, „Czy znasz piekarza lub cukiernika, który mógł je wypiekać?”. Odpowiedzi można zapisywać na małych kartkach. Dla starszych mieszkańców może to dać więcej materiału historycznego niż wiele miesięcy poszukiwań w internecie. ( Myślę że takie plansze w waszym ośrodku sa na stanie)
  5. Dzieci muszą dostać własne zadanie. Najprostsze i tanie: papierowa żaba do pokolorowania, stempel „Przyjaciel Żaby Szczęścia”, możliwość zaprojektowania własnego zdobienia piernika albo głosowanie na 3 wzory. Niech rodzic zostanie przy stoisku przez 5 minut, zamiast przejść obok w 15 sekund.
  6. Zróbmy głosowanie: „Czy Piernik Strzelecki powinien powrócić na stałe?” TAK / NIE. Dwie przezroczyste skrzynki i wrzucanie fasolek, kamyków albo karteczek. Wynik typu „247 osób za, 8 przeciw” jest później bardzo dobrym argumentem w rozmowie z piekarzami, władzami i mediami.
  7. Postawimy kod QR, ale nie prowadzący po prostu na stronę główną. Powinien prowadzić do jednej konkretnej podstrony: „Dołącz do akcji”. Tam tylko kilka możliwości: „mam wspomnienie”, „mam fotografię/dokument”, „chcę pomóc”, „jestem piekarzem/cukiernikiem”, „reprezentuję szkołę/sołectwo/organizację”.
  8. Zbierajmy kontakty do ludzi, którzy naprawdę chcą coś zrobić. Nie „obserwujących Facebooka”, lecz: imię, miejscowość, e-mail/telefon i odpowiedź „w czym mogę pomóc”. Oczywiście z odpowiednią zgodą na kontakt.
  9. Fotografujmy ludzi z piernikiem i planszą, oczywiście za ich zgodą. Szczególnie dobrze zadziałają trzy pokolenia: dziecko, rodzic, dziadkowie. To pokaże, że nie jest to projekt kilku historyków, lecz żywa tradycja społeczności.
  10. Na koniec imprezy musimy mieć konkretne liczby: ilu uczestników, ile miejscowości, ile dzieci, ile wspomnień, ilu chętnych do współpracy. To stanie się podstawą następnego etapu.

Dlaczego piekarze teraz nie reagują

Tu widzę jeden podstawowy problem. Dla Was piernik jest historią, emocją i dziedzictwem. Dla właściciela piekarni oznacza dodatkową foremkę, recepturę, próbne wypieki, robociznę, zdobienie, opakowanie i ryzyko, że towar się nie sprzeda.

Dlatego nie pisałbym już do piekarzy: „Czy chcieliby Państwo włączyć się w przywracanie tradycji?”. To wymaga od nich podjęcia dużej decyzji bez dowodu popytu.

Po imprezie można przyjść z czymś znacznie mocniejszym:

„Na naszej prezentacji 312 mieszkańców poparło powrót piernika, 86 dzieci uczestniczyło w głosowaniu, zainteresowanie pochodziło z 14 miejscowości. Poszukujemy jednej piekarni, która wykona z nami próbne 100 sztuk.”

To jest zupełnie inna rozmowa.

Jeszcze lepszy model to zamówienie przed produkcją. Ogłaszacie: „Pierwsza społeczna seria 100 Żab Szczęścia”. Mieszkańcy wcześniej deklarują zakup. Piekarz przestaje ryzykować, że zostanie z niesprzedanym produktem.

Nie próbowałbym na początku przekonać wszystkich piekarzy

Jeżeli mamy jednego zainteresowanego cukiernika pania Korczyńska — wykorzystajmy to. Jeden rzeczywiście wypiekający piernik partner jest wart więcej niż piętnaście piekarni, które „może kiedyś się zastanowią”.

Nadałbym mu status np. „Pierwszego Partnera Odrodzenia Piernika Strzeleckiego”. Jeżeli produkt zacznie się sprzedawać i pojawiać na zdjęciach, pozostali zaczną patrzeć na niego zupełnie inaczej.

Nie budowałbym też projektu wokół jednej receptury chociaz według moich badań jest autentyczna, i „oryginalna”. Ale oczywiscie bezpieczniej historycznie mówić o odtworzeniu tradycji piernika strzeleckiego na podstawie zachowanych przekazów i badań, a następnie wypracować może współczesny standard produktu.

A lokalna prasa?

Na tym etapie przestałbym zabiegać o zainteresowanie dziennikarzy samą ideą. Sama wiadomość „chcemy przywrócić tradycję piernika” najwyraźniej nie wystarczyła.

Trzeba stworzyć wydarzenie, którego trudniej nie zauważyć.

Po imprezie wysłałbym redakcji nie prośbę o zainteresowanie, tylko gotowy materiał:

„Mieszkańcy ziemi strzeleckiej chcą powrotu zapomnianego piernika. Podczas tej imprezy ponad …… osób wzięło udział w społecznej akcji odtworzenia Żaby Szczęścia.”

Do tego 5 dobrych zdjęć, informacja o historii piernika, wynik głosowania mieszkańców, nazwisko cukiernika, wypowiedź starszego mieszkańca, wypowiedź dziecka/rodzica, kontakt i link do Moreantiqua.

Wtedy nie prosimy redakcji o znalezienie tematu. Dostarczamy jej temat prawie gotowy do publikacji.

Najważniejsza rzecz: przejść z „projektu Moreantiqua” do „projektu ziemi strzeleckiej”

Do każdego sołectwa nie docierajmy jedynie przez reklamę. Docierajmy przez jednego człowieka.

Pani burmistrz, sołtys, nauczyciel historii, bibliotekarka, członkini KGW, strażak OSP, lokalny regionalista, senior pamiętający dawne Strzelce, właściciel kawiarni. Nie potrzebujecie 500 aktywistów. Jeżeli zdobędziecie po jednej aktywnej osobie z kilkunastu miejscowości, powstanie rzeczywista sieć.

Nazwijmy takich ludzi np. „Ambasadorami Żaby Szczęścia”. Ambasador nie musi płacić ani organizować wielkich wydarzeń. Dostaje od Was jedną grafikę, krótką historię, kilka materiałów i konkretne zadanie: zebrać w swojej miejscowości wspomnienia, fotografie, kontakty albo zainteresowanie szkoły/koła gospodyń.

Po kilku miesiącach możemy doprowadzić do sytuacji, w której każda miejscowość zadomowi się z tym piernikiem wprowadzając go na własny wzór do lokalnej tradycji rodzinnej i wiejskiej.

Wtedy dopiero można myśleć o większym wydarzeniu: „Tydzień Piernika Strzeleckiego”, konkursie szkół, konkursie zdobienia żaby, wystawie historycznej, współpracy piekarni, restauracji i kawiarni, a docelowo nawet o corocznym święcie.

Najbliższa impreza powinna więc mieć tylko cztery mierzalne cele: pokazać prawdziwy piernik, zebrać poparcie mieszkańców, znaleźć ludzi z poszczególnych miejscowości i zdobyć materiał do następnej ofensywy medialnej.

To jest nasze niespodziewane odkrycie nowej tradycji.

Norbert Wacławczyk

Anna Korczyńska