Ciężki czas – autor Norbert Wacławczyk

A kiedy naszych matek łzy

popłyną strugą w ciężki czas,

Kiedy się sprawdzą czarne sny,

kiedy pochłonie ziemia nas.

Wtedy za późno przyjdzie dzień,

rozwagi co jej nie miał świat.

Lecz za to śmierci spłynie cień,

a brata szukać będzie brat.

Obłudą był i wciąż nią jest,

ubrany w słowa wielki kłam.

Dla tłumów złudny posłała gest,

Mamona, strażnik piekieł bram.

Nienawiść, co latami siano,

urosła w siłę niby chwast.

Złowieszcze strachy, piekieł wiano,

wypełzły z wiosek, gwarnych miast.

Jak łzawe niebo, płaczące błękity,

tęskniące nadzieją Boskiej miłości.

A prawda leży jak trup zabity

Nie widząc końca tej straszności.

Gdy w końcu ludzie jak wędrownicy

w strachu wielkim odejdą od siebie.

Z źdżbłem pokuty w Boskiej źrenicy

Ich pamięć zostanie już tylko w niebie.

I wtedy naszych matek sny

obudzą serca w ciężki czas.

A z oczu gniew, nie mokre łzy

Popłyną głębią prawdy w nas.

I chociaż strachem, nie rozumem,

innemu w buty wkłada winę

Chochlik obłudy bawiąc się tłumem

zawoła, za wolność niechaj dziś zginę

Czy w imię wolności ? Nie, z zysku zabija.

Z obranej drogi już nie zawróci.

Że z prawdą dzisaj znowu się mija,

Tłumu ta prawda wcale nie smuci.

Aż nagle w blasku nocnego miesiąca,

Ratunku ktoś głośno z czelści zawoła,

Rakieta śmierci z nieba lecąca

Usunie postać białego anioła

Lecz gęba mamony wciąż ta sama,

Imię wolności głośno zawoła,

Zbrodniarza pokoju, krwawa plama

prawdzie znowu postawi czoła.

Nieszczęsnym, krwawym, ludzkości śladem

Tam, gdzie tłum obojętny ucieka,

prawdy prawdziwej sączącym się jadem

Och co za straszność na nas tu czeka.